logotyp
Dr Monika Kresa

Dr Monika Kresa pracuje w Zakładzie Historii Języka Polskiego i Dialektologii Uniwersytetu Warszawskiego. Bada m.in. stylizację gwarową w polskim filmie i serialu. Prowadzi bloga www.filmowegadanie.pl.

Petronelko leć do nieba

O tym, czy Janosik dogadałby się z bohaterką „Blondynki”, kto mówi „czydzieści czy”, a kto „lyść lypy” i dlaczego wstydzimy się używać gwary, opowiada dr Monika Kresa z Uniwersytetu Warszawskiego

rozmawiała: Anna Błaszkiewicz

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 

Czym jest gwara?

W najprostszy sposób można powiedzieć, że jest to język mieszkańców wsi.

A dialekt?

Dialekt to język mieszkańców większego obszaru. Na terytorium Polski mamy cztery dialekty – małopolski, wielkopolski, mazowiecki i śląski. Już same nazwy wskazują, że obejmują one duże obszary. A konkretną gwarą mówią czasem tylko mieszkańcy jednej wsi czy zaledwie kilka osób.

Dlaczego powinniśmy się gwarze przyglądać?

Po pierwsze, dlatego, żeby zobaczyć jej inność i piękno. Po drugie, warto ją ocalić od zapomnienia. Już teraz dialektolodzy się zastanawiają, czy możemy nadal mówić o gwarze w klasycznym rozumieniu tego słowa. Ten język ewoluuje i bardzo się zmienia.

Kto jeszcze w Polsce mówi gwarą?

Najczęściej najstarsi mieszkańcy wsi, którzy mają mniejszą styczność z językiem ogólnopolskim, oglądają mniej telewizji, nie kończą szkół. Ale np. gwarami śląskimi posługuje się też najmłodsze pokolenie – nie w sytuacjach oficjalnych, ale w rozmowach z dziadkami, rodzicami czy rodzeństwem. Dla Ślązaków gwara jest wartością, dlatego też się starają, by została ona uznana za język regionalny, tak jak miało to miejsce w wypadku kaszubszczyzny. Rewitalizowana jest też gwara na Kurpiach, gdzie pojawił się tu nawet pomysł stworzenia odrębnego alfabetu.

Dlaczego gwary znikają?

Gwary ewoluują pod wpływem kontaktu z polszczyzną ogólną. Nawet jeśli urodziliśmy się na wsi i w naszym domu rodzinnym używano gwary, idziemy do szkoły, a potem na uczelnię lub do pracy. Tam nie możemy już mówić językiem wyniesionym z domu, bo jesteśmy wyśmiewani albo krytykowani. To się zaczęło w czasach socjalizmu, gdy starano się ujednolicić język polski – wszelkie naleciałości regionalne miały zniknąć. Do dziś pokutuje w nas przekonanie, że gwara to język gorszy, a tak nie powinno być.

Jednak nie używamy jej w sytuacjach oficjalnych.

Nie jest tak samo funkcjonalna, jak polszczyzna ogólna. Nie dogadamy się gwarą w urzędzie, bo zabraknie nam słów i odpowiednich konstrukcji językowych. Może się też okazać, że nie zostaniemy zrozumiani. W gwarze za to pięknie opowiemy o wyrobie masła czy obróbce lnu.

Dlaczego niektórzy wstydzą się gwary?

Gdy mówimy „capka”, „syja”, „zaba” zamiast „czapka”, „szyja”, „żaba”, jak to się dzieje na Mazowszu, Podhalu czy Śląsku, może się to kojarzyć z seplenieniem. Z kolei ktoś, kto powie „dum” czy „kuń” boi się, że zostanie uznany za „wieśniaka” i wyśmiany.

Czy wszystko wskazuje na to, że gwara w ogóle zniknie?

Ona tylko ewoluuje. Za 10 czy 20 lat mieszkańcy wsi będą mówić zupełnie inaczej, niż mówią dziś, ale pewne językowe cechy gwarowe pozostaną. Badania prowadzone metodą akustyczną, m.in. na Mazowszu, pokazują, że nawet, jeśli nie słyszymy już specyficznej wymowy poszczególnych głosek, to analiza komputerowa ją wychwytuje.

Czy gwary bardzo różnią się między sobą?

Jeśli zetkniemy ze sobą np. mieszkańca podkrakowskiej wsi i górala, to oni się ze sobą dogadają bez większego problemu. Ale dla mieszkańca Warmii i górala pewnie byłby to kłopot. Te największe blokady komunikacyjne pojawiają się w związku ze specyficznym słownictwem. Czy powiemy „godać”, czy „gadać”, wiadomo w czym rzecz. Ale jeśli zaczynamy używać innych wyrazów na określenie tego samego, nie jest łatwo. Ogólnopolska „biedronka” może być gdzieś „petronelką”, a gdzie indziej „bożą krówką”. „Ziemniaki” to „kartofle” albo „pyry”, ale np. w Orawie mówi się na nie „rzepa”. Na Mazowszu „źrenica” jest nazywana „panienką”, a w Sejnach na Suwalszczyźnie – „lalką”.

Skąd się wzięła ta „lalka”?

Kiedy z kimś rozmawiamy i wpatrujemy mu się w oczy, to widzimy w nich swoje odbicie – malutkiego człowieczka, lalkę właśnie. Ktoś, kto z Mazowsza pojedzie na Śląsk, Kociewie czy Podlasie, a więc tam, gdzie duże były wpływy innych języków, też nie wszystko zrozumie. Kilka lat temu robiłam badania w okolicach Opola – nagrywałam panią, która prowadzi audycje w radiu i posługuje się gwarą śląską w niezwykle naturalny sposób. Kiedy coś mi opowiadała, zawsze od razu tłumaczyła trudniejsze wyrazy, sądząc – zresztą słusznie – że nie wszystko rozumiem. Takie problemy komunikacyjne bywają często wykorzystywane w skeczach kabaretowych.

A czy można rozpoznać z jakiego regionu Polski ktoś pochodzi, gdy się posłucha, jak mówi?

Oczywiście. Jeśli ktoś przyjechał np. z Małopolski, będzie udźwięczniał niektóre głoski i mówił np. „brad ojca”, a nie jak osoba pochodząca z Mazowsza „brat ojca”. Uproszczenia grup spółgłoskowych typu „czysta czydzieści czy” albo „dżewo” są typowe dla Krakowa, Poznania i Śląska. Czasem wcale nie mamy świadomości, że artykułujemy coś inaczej niż wszyscy. Na polonistyce miałam koleżankę, która mówiła „czydzieści czy”. Przez kilka miesięcy byłam przekonana, że się wygłupia, a ona tego po prostu nie słyszała. Sama pochodzę z pogranicza Mazowsza i Podlasia. Nigdy nie posługiwałam się gwarą, ale w domu używaliśmy pewnych wyrazów, które okazały się zupełnie nieznane moim koleżankom ze studiów. Mówiło się u nas np. zrobić coś „na duch” czyli bardzo szybko. Kiedy tak powiedziałam w Warszawie, wszyscy robili wielkie oczy. Próbowałam też kiedyś wytłumaczyć studentom różnicę między słowem „marzę” czyli „bujam w obłokach” a „mażę” – „brzydko piszę”. Chodziło o rekonstrukcję tych wyrazów i wyjaśnienie, dlaczego w jednym jest „rz”, a w drugim „ż”. Jako synonim „mazać” podałam „greźdać”. Nikt go nie zrozumiał, a u mnie w domu mówi się tak do dziś.

A jak jest w innych krajach w Europie? Tam też gwary zanikają?

Nie, tam te różnice dialektalne są silne, tzn. w Niemczech czy we Włoszech mieszkańcom różnych regionów czasami trudniej jest się porozumieć niż mieszkańcom różnych regionów Polski. To kwestia naturalnego rozwoju i mniejszej homogenizacji odmian regionalnych.

Przygląda się Pani stylizacji gwarowej w polskich filmach i serialach. Czy jest często wykorzystywana?

Dwa sztandarowe przykłady to oczywiście „Sami swoi”, z charakterystycznym zaśpiewem i śledzikowaniem, oraz „Janosik”. To filmy bez przerwy pokazywane w telewizji, a ich bohaterowie posługują się bardzo wyrazistym językiem. Ale jeśli prześledzimy polską kinematografię, okaże się, że w starych filmach gwara wcale się często nie pojawiała. Usłyszymy ją na przykład w socjalistycznych filmach z tezą, czego przykładem są „Jasne łany” z 1947 r., ale – co ciekawe – nie ma tu gwarowego słownictwa, tylko fonetyka, a więc „capka”, „syja”, „zaba” czy „bida” i „godać”. Próby rewitalizacji gwary śląskiej dokonał Kazimierz Kutz w swojej trylogii („Sól ziemi czarnej”, „Perła w koronie”, „Paciorki jednego różańca”). Są też filmy czy seriale, w których gwary pojawiają się szczątkowo – tak jest np. w „Daleko od szosy”. Bohater serialu pochodzi ze wsi, ale z niej wyjeżdża, więc jego mama jeszcze się gwarą posługuje, a on już nie.

A jak jest w nowszych produkcjach?

Gwarę śląską usłyszymy w kilku z nich, m.in. w komedii romantycznej „Zgorszenie publiczne” z 2009 r. czy w „Barbórce” Macieja Pieprzycy z 2005 r., ale i w mniej znanych, takich jak „Ewa” w reżyserii Adama Sikory. Tu gwara użyta jest na szeroką skalę i gdy prześledzi się komentarze widzów, okazuje się, że jest ona swego rodzaju blokadą komunikacyjną. Nie wszystko jesteśmy w stanie z tych filmów zrozumieć. Mówiąc o nowszych produkcjach z gwarami w roli głównej warto też wspomnieć o całej serii „U Pana Boga za miedzą” , „U Pana Boga w ogródku”, „U Pana Boga za piecem”, gdzie pojawiają się gwary podlaskie i o serialu „Blondynka”, szczególnie o jego pierwszym sezonie.

Po co gwary są wprowadzane do filmowych czy serialowych dialogów?

Po pierwsze, mają uwiarygodnić bohaterów, którzy w ten sposób stają się pełnokrwistymi mieszkańcami wsi. Po drugie, i to zwykle ważniejszy powód, gwara ma śmieszyć, dlatego najczęściej pojawia się w komediach i w pewnym sensie utrwala stereotyp „śmiesznego języka”. Jeśli jednak obejrzymy „Ewę”, dramat porównywany do „Placu Zbawiciela”, zrozumiemy, że gwara jest w stanie oddać wszystkie emocje i cały tragizm ludzkiego losu.

Gwara, która się pojawia w filmach i serialach jest dla językoznawcy znośna? Czy to taki zlepek – język, który nie istnieje w rzeczywistości?

Kiedy występuję na konferencjach z referatami dotyczącymi gwary, często jestem pytana, czy nie uważam, że to swego rodzaju cepelia. Należy jednak pamiętać, że każda stylizacja jest wyborem jakichś cech gwarowych. Bohater filmowy nie może mówić tak, jak człowiek na wsi . Nie zgodzę się z tym, że te filmowe gwary to przypadkowy zlepek. Większość twórców do realizmu gwarowego przykłada dużą wagę.

Dobry przykład to „W ciemności” Agnieszki Holland?

Z tego, co wiem, dość długo poszukiwano osoby, która byłaby konsultantem podczas tworzenia dialogów. Aktorzy uczyli się bałaku, czyli gwary lwowskiej, też dość intensywnie. To język, który ma sporo cech ukraińskich i trudną do zagrania fonetykę. „W ciemności” jest jednak bardzo dobrym przykładem tego, że można gwarę pokazać w naturalnym jej stanie.

Mówiła Pani, że gwara to język mieszkańców wsi, a tu mamy Lwów. Są więc też gwary miejskie?

W szerszym rozumieniu tego słowa, możemy mówić o gwarach miejskich, choć dialektolodzy nie zawsze się na to zgadzają. Ostatnio można zaobserwować modę na gwarę warszawską (również w filmach, chociażby w „Rezerwacie”). Charakterystyczne jest dla niej np. twarde „l” („lyść lypy” czy „malyna”), twarde „ke”, „ge” („cuker”, „kedy”) no i warszawski humor. Większość cech (szczególnie fonetycznych), które możemy usłyszeć w gwarze warszawskiej, to cechy gwar mazowieckich, z czego wynika, że gwary miejskie mają z tymi tradycyjnymi gwarami ludowymi wiele wspólnego.

Materiały na tej podstronie (tekst i zdjęcie) są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych