logotyp
Dr Izabela Winiarska-Górska

Dr Izabela Winiarska-Górska jest językoznawcą i pracuje w Zakładzie Historii Języka Polskiego i Dialektologii Uniwersytetu Warszawskiego. Prof. dr hab. Marek Łaziński pracuje w Zakładzie Gramatyki, Semantyki i Pragmatyki Współczesnego Języka Polskiego. Razem prowadzą projekt „Laboratorium językowe – korpus języka młodzieży początku XXI wieku”.

Nie rzucać słów na wiatr

O tym, czy „fafnaście” to dużo, kim jest „pyszczu” i do czego może nam się przydać korpus języka młodzieży, opowiadają dr Izabela Winiarska-Górska i prof. dr hab. Marek Łaziński z Uniwersytetu Warszawskiego

rozmawiała: Anna Błaszkiewicz

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 

Stworzenie słownika języka młodzieży to chyba prawdziwe wyzwanie?

Prof. Marek Łaziński: Problemów jest sporo. Po pierwsze, ten język bardzo szybko się zmienia, więc jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest budowanie słownika on-line. Po drugie, chcemy, by młodzi ludzie byli jego współautorami. Sami mogą zgłaszać nowe wyrazy i je opisywać. Dlatego korpus rośnie wolniej, niż gdyby był zbierany przez profesjonalistów. Po trzecie, musimy zdecydować, czy umieszczać w słowniku i opisywać tzw. okazjonalizmy, jak np. „amelinium”, powstałe przez przestawienie głosek w „aluminium”, a użyte tylko w jednym filmiku na You Tube. I wreszcie jest też kwestia szeroko pojętej etyki słowa czy politycznej poprawności. Jednym z pierwszych wyrazów zaproponowanych nam przez gimnazjalistów była „gejoza”. Zastanawialiśmy się, co o tym napisać. Okazało się, że młodzież w ten sposób określa różne odstępstwa od zachowań typowych, np. kiedy ktoś jest zbyt kolorowo ubrany albo coś wydaje się dziwne. Nie możemy być językowymi policjantami, ale dałem im znać, że słowo „udar” czy „wylew”, na określenie kogoś niezdarnego i nieporadnego, to jednak nie jest dobry pomysł.

Tworzycie Państwo korpus języka młodzieży. Co to jest korpus?

Dr Izabela Winiarska-Górska: Korpus językowy to zbiór tekstów, w których można znaleźć typowe użycia słów. Możemy go przeszukiwać i – zadając odpowiednie pytania – wyławiać i opisywać poszczególne wyrazy. Narodowy Korpus Języka Polskiego dostępny jest na stronie www.nkjp.pl i każdy może z niego skorzystać. Językoznawstwo korpusowe rozwija się od niedawna, dzięki narzędziom informatycznym. W Anglii czy Hiszpanii powstały już korpusy języka młodzieżowego.
Prof. Marek Łaziński: Nasz korpus liczy teraz sto kilkadziesiąt tysięcy słów, w sumie tekstów będzie milion, a rozmów ok. 100 tys. Mamy już program, który pozwala przeszukiwać ten zbiór z uwzględnieniem danych socjologicznych, np. płci i wieku. I zaczynamy opisywać wybrane wyrazy – te zgłoszone przez młodzież i te odłowione z korpusu.

Czy młodzi ludzie chętnie angażują się w pracę nad słownikiem? To dla nich ciekawe?

Prof. Marek Łaziński: Wśród projektów realizowanych w ramach programu „Ścieżki Kopernika”, który ma zachęcać młodych ludzi do zgłębiania wiedzy, nie mamy pewnie najmocniejszej pozycji. Jeszcze długo nie będzie tak, żeby przeciętnemu 17-latkowi opisywanie słów dawało więcej emocji, niż chodzenie po jaskiniach czy wykonywanie eksperymentów chemicznych. Staramy się jednak młodzieży, z którą pracujemy, jak najwięcej o języku opowiedzieć.
Dr Izabela Winiarska-Górska: Myśleliśmy, że chętniej będą pisać, a oni zdecydowanie wolą nagrywać dla nas swoje rozmowy.
Prof. Marek Łaziński: Baliśmy się, że będą się cenzurować albo – wprost przeciwnie – robić przedstawienia i np. celowo przeklinać. Ale kiedy porównuję te nagrania z tym, jak mówi mój 15-letni syn, to ich wypowiedzi wydają się bardzo naturalne.
Dr Izabela Winiarska-Górska: Zgodzili się nam udostępniać swoje wypracowania pisane odmianą oficjalną języka młodzieży i to też jest bardzo wdzięczny materiał do badań.

Czy do pracy nad słownikiem można się jeszcze włączyć?

Dr Izabela Winiarska-Górska: Tak, zapraszamy młodzież do nadsyłania własnych propozycji. Praca nie jest trudna, ale wymaga zastanowienia się nad językiem, którego używamy na co dzień. Na stronie www.laboratoriumjezykowe.uw.edu.pl można znaleźć formularz, który pomoże przy zgłaszaniu nowych słów – można tu dodać informacje o odmianie wyrazu, wymowie, różnych wariantach, przykładach użycia, frazeologii i znaczeniu. Na razie nad zbieraniem i opisywanie słów pracuje kilka dziesięcioosobowych zespołów gimnazjalistów i licealistów z Warszawy, ale planujemy projekt rozwijać. Zasoby, które tworzymy, będą też służyć do badań nad językiem młodzieży, np. nad tym, jak ta grupa wiekowa traktuje poprawność polityczną.

Jakieś zgłoszone przez młodych ludzi wyrazy Państwa zaskoczyły?

Prof. Marek Łaziński: Ciekawe jest np. to, że oni używają słów, które pamiętam sprzed lat. My też mówiliśmy „fafnaście” zamiast „kilkanaście” czy „gitesowy”, kiedy chcieliśmy powiedzieć, że coś jest „w porządku”. Dowiedziałem się, że „spoilerować” znaczy zdradzać treść filmu, serialu czy książki. To bardzo przydatne słowo, które wypełnia lukę w języku polskim i ułatwia życie. Oczywiście oglądam mniej filmów i nie gram w gry, więc niektórych wyrazów zupełnie nie znałem. Ale mechanizmy ich tworzenia są podobne w różnych pokoleniach. Ten język nie wydaje mi się zresztą hermetyczny. Wśród nowych słów jest m.in. „lajkować”, „beka”, „pyszczu” (analogiczne do „ty mordo”), „dziwnoręczna” (zamiast „leworęczna”) czy „fochnąć się”.
Dr Izabela Winiarska-Górska: Mnie jednak zaskoczyła „gejoza”, tym bardziej, że było to jedno z pierwszych zgłoszonych nam słów.

Po co w ogóle zbierać te wszystkie wyrazy?

Dr Izabela Winiarska-Górska: Jeśli ich nie zarejestrujemy, przepadną, bo część z nich jest bardzo ulotna. A widać w nich skłonność do zabawy, pomysłowość, chęć zaskakiwania niecodziennymi skojarzeniami, oryginalność. One dobrze charakteryzują osoby, które ich używają. Z drugiej strony, zdradzają nam też, co jest teraz typowe w języku, czyli np. jak konstruujemy nowe słowa i skąd się one biorą. Młodzież warszawska sięga oczywiście po wyrazy angielskie, ale warto sprawdzić, w jaki sposób je polonizuje. Dzięki takim badaniom możemy projektować, jak język będzie się rozwijał w przyszłości. To takie nasze laboratorium. Chcielibyśmy się np. przyjrzeć różnicom między młodzieżą wielkomiejską, a małomiasteczkową i wiejską czy skonfrontować język młodzieży z językiem literatury dla młodzieży, także tej starszej, np. autorstwa Bahdaja czy Szklarskiego.

Młodzi ludzie zawsze mówili trochę inaczej niż ich rodzice czy dziadkowie?

Dr Izabela Winiarska-Górska: Pierwszy słownik gwary uczniowskiej został wydany w Polsce jeszcze przed wojną. W książce Bronisława Wieczorkiewicza „Gwara warszawska dawniej i dziś” z 1974 r. jest osobny rozdział o studentach. Wydaje się, że młodzi ludzie zawsze mieli większą niż dorośli skłonność do zabawy słowami, do nadawania im nowych znaczeń. Choć po 1989 r. wszyscy zaczęliśmy mówić trochę inaczej, staliśmy się bardziej otwarci, spontaniczni i twórczy.

Warto namawiać młodych ludzi, by zwracali uwagę na język, którym się posługują?

Dr Izabela Winiarska-Górska: Tak, bo chodzi o odpowiedzialność za słowa. Kiedy zastanawiamy się, jak i co mówimy, bardziej świadomie i skuteczniej się komunikujemy. Wystarczy z gimnazjalistami czy licealistami trochę o języku porozmawiać, by stali się wrażliwsi i zrozumieli, dlaczego nie warto rzucać słów na wiatr.

Materiały na tej podstronie (tekst i zdjęcie) są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2017.

OJczysty - dodaj do ulubionych