logotyp
Wojciech Kuczok

Wojciech Kuczok, pisarz

Uratowane słowo: zmierzchać

rozmawiała: Anna Błaszkiewicz

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 
Kiedyś sobie wyobraziłem, że jeśli jakaś kobieta o tej najwłaściwszej z pór dnia powie: „Już się zmierzcha”, to ja stracę dla niej głowę. Absolutnie, od razu, zupełnie. Właśnie z tego powodu, że jej horyzont językowy jeszcze ogarnia ten rodzaj określenia. Dla jednego z bohaterów mojej powieści „Senność” to też jest języczek u wagi. Nie jest do końca przekonany, czy kobieta, którą spotkał, to miłość jego życia. Kiedy ona mówi: „Już się zmierzcha”, on nabiera pewności, że chce z nią być aż po swój koniec. Nie wiem, dlaczego nie odświeżyć tego sformułowania, które jest piękne i właściwie niezastąpione, bo nastroju zapadającego zmroku i nadchodzącego wieczoru nie da się bardziej zmysłowo wypowiedzieć. Bo jak inaczej? „Robi się ciemno”, „jest już późno”? W słowie „zmierzchać” spółgłoski układają się nietypowo, bardzo archaicznie, to taki ostaniec językowy. A zdanie „Już się zmierzcha” wydaje mi się jednym z najpiękniejszych w całej polszczyźnie, od jej zarania. Jest ponad czasem – tymi słowami zaczyna się wspaniała pieśń-modlitwa Wacława z Szamotuł, która przez wielu moich ulubionych kompozytorów była wykorzystywana jako motyw muzyczny we współczesnych dziełach. Sięgnął po nią Henryk Mikołaj Górecki w „Muzyce staropolskiej” i w „I Kwartecie smyczkowym”, który skomponował dla Kronos Quartet. Niedawno ktoś mi uświadomił, że słowo „zmierzch” jest teraz bardzo popularne wśród nastolatków. Czy kojarzy się im wyłącznie z książką i filmem o wampirach? Czy znają jego właściwe znaczenie? Nie wiem.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych