logotyp
Marysia Szymanowska

Marysia Szymanowska, moja córka

Uratowane słowo: wikt i opierunek

rozmawiała: Wanda Szymanowska

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 
Bardzo podoba mi się wyrażenie „wikt i opierunek”, bo zawiera wszystko to, co egzystencjalnie najważniejsze. Chętnie go używam.
Uważam, że biura podróży zamiast obcobrzmiących ofert typu „B&B” (Bed and Breakfast) lub „All Inclusive” powinny używać rodzimych określeń, szczególnie w odniesieniu do sielskich propozycji agroturystycznych. Katalogi i foldery turystyczne byłyby bardziej zrozumiałe i w dodatku jakiś mały bastion polskości zostałby ocalony, a przy naszym narodowym uwielbieniu dla bezzasadnych zapożyczeń ocalanie każdego kawałka czystego języka jest bardzo ważne.
Niektórym osobom „wikt i opierunek” na koszt państwa kojarzy się negatywnie, bo z odbywaniem kary więzienia, ale sądzę, że to skojarzenie dotyczy jedynie osób z marginesu społecznego, które za pomocą zgrabnego eufemizmu informują o niechlubnej przerwie w życiorysie.
Wyraz „wikt”, to zapożyczenie, ale bardzo stare i dobrze zadomowione w języku polskim, więc szkoda z niego rezygnować.
„Opierunek” jest dość śmiesznym wyrazem i niejednokrotnie tworzono od niego jeszcze śmieszniejsze dziwotwory, np.: „upiór dzienny”, „upiór nocny” – ilość upranej odzieży w czasie dziennej i nocnej zmiany pralni.
Joanna Chmielewska używa rubasznie brzmiącego przymiotnika „pierny” w celu określenia cech garderoby, którą łatwo i bez ryzyka można uprać w warunkach domowych bez konieczności prasowania.
Dawniejsze pranie to był całodzienny ceremoniał, a dzisiaj pralka automatyczna pierze jak piorunek, więc niech się ocali od zapomnienia „opierunek” i żeby nie czuł się samotnie, niech zostanie w tradycyjnym połączeniu z „wiktem”.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych