logotyp
Małgorzata Kalicińska

Małgorzata Kalicińska, pisarka

Uratowane słowo: stryjenka

rozmawiała: Marta Kawczyńska

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 
Dawno temu, jak wszyscy byliśmy piękni, młodzi i wysocy, mój kuzyn Piotrek Kaliciński z Klarysewa odkrył stare nazwy połączeń rodzinnych. Zaczęła się wtedy wśród nas moda na te zapomniane słowa. Używaliśmy ich jakby w lekkim cudzysłowie, ale Piotrek wszystko nam wyjaśnił, porozdzielał, kto stryj, kto stryjenka, kto wuj, kto wujenka, świekra etc. A jeszcze są pocioty i nie jest to słowo „wzięte z lampy”, tylko naprawdę istnieje taka funkcja jak pociot. To taka dziesiąta woda po kisielu. Przenieśliśmy to później, już jako dorośli, do naszego życia. Kiedy byłam w poprzednim związku, mąż zapowiedział swoim bratankom, że nie będzie dla nich żadnym wujem, tylko stryjem, a ja stryjenką. Chłopcy od tamtej pory, a są to już teraz dojrzali mężczyźni, mówią do mojego byłego męża stryju, a do mnie stryjenko. Bawi mnie i rozczula, że dzięki takiemu uporowi uratowaliśmy słówka oznaczające miejsce w systemie rodzinnym. Miło by było, gdyby te nazwy wróciły. Lubię też zwrot „jak sobie stryjenka winszuje”. Jest w nim coś zabawnego, miłego, jakaś nostalgia.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych