logotyp
Magdalena Stępień

Magdalena Stępień, mama

Uratowane słowo: statki

rozmawiał: Mateusz Stępień

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 
Gdy chodziłam do trzeciej klasy, rodzice bardzo często przy kolacji rozmawiali o statkach. Dużych, małych, żaglówkach i motorówkach. Pamiętam, że pewnego wieczoru usłyszałam tylko skrawek ich rozmowy: „będzie niedługo musiała zacząć pomagać nam przy statkach”. Moja wyobraźnia natychmiast podpowiedziała mi, że rodzice chcą mnie nauczyć żeglować. To od dawna było pasją mojego taty i od niedawna moją. Pomyślałam: „morze, fale, słońce, piasek, pyszne ryby z nadmorskiej smażalni...”. Czekałam w napięciu przez kilka dni, kiedy wreszcie powiedzą mi o swojej wielkiej tajemnicy. Od tamtej pory statki, wycieczka i nadmorska bryza podczas żeglugi śniły mi się po nocach. Wyobrażałam sobie, że niespodziankę będzie stanowić rejs prawdziwą żaglówką, w którym będę brała czynny udział. Od razu widziałam się na stanowisku kapitana. W szkole pochwaliłam się koleżankom, a zazdrość w ich oczach przyprawiła mnie o wypieki na twarzy. Tego feralnego dnia nie wytrzymałam ciężaru tajemnicy i biegłam ze szkoły do domu, by powiedzieć rodzicom, że wiem wszystko o żaglówce, rejsie i wyjeździe nad morze. Do dziś pamiętam wyraz twarzy mojej mamy. Po chwili ciszy wybuchnęła śmiechem. Jedyne co pamiętam po naszym dialogu to zlepek słów: odpowiedzialność, systematyczność, obowiązek i pomoc w domu. Moje marzenia legły w gruzach. Zamieniły się w ścierkę, mokrą gąbkę i płyn do mycia naczyń. Moim nowym obowiązkiem stało się mycie statków. Dla nowicjuszy powiem, że oznacza to mycie naczyń, a nie mycie łajby w słońcu, gdy piasek smyra nas w stopy. Rodzice powiedzieli, że jeżeli będę rzetelnie wykonywała ten obowiązek raz w tygodniu, to w wakacje zabiorą mnie w prawdziwy rejs żaglówką. Doszłam do wniosku, że dla takiej nagrody warto „myć statki”.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych