logotyp
Monika Kuszyńska

Monika Kuszyńska, piosenkarka i autorka tekstów

Uratowane słowo: serwus

rozmawiała: Marta Kawczyńska

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 

Dlaczego wybrała Pani słowo „serwus”?

Od dłuższego czasu witam się w ten sposób z siostrą. Często wzbudza to entuzjazm otoczenia. Brzmi staromodnie i uroczo. Sprawia, że samo powitanie wprawia mnie w dobry nastrój.

Czy jest jakaś historia z nim związana?

Nie wiąże się z tym żadna szczególna historia, po prostu lubię sięgać po słowa „lekko przykurzone”. To jedno z moich ulubionych.

Czy tak w dzieciństwie i młodości witała się Pani ze swoimi znajomymi, a może to słowo zaczerpnięte od cioci, babci, dziadka?

To zwrot z czasów młodości moich rodziców, tak witali się i żegnali z przyjaciółmi. Dziś, gdy słyszą nasze powitanie, uśmiechają się do siebie. Jedno słowo działa jak wehikuł czasu.

A może kojarzy się Pani z jakąś postacią literacką, filmem z młodości, piosenką?

„Serwus” pojawia się w wielu polskich filmach lat 60. i 70. Mnie najbardziej kojarzy się z moim ukochanym serialem „Daleko od szosy”, może dlatego, że obejrzałam go niezliczoną ilość razy. Wita się w ten sposób m.in. brać studencka. W moich uszach „serwus” rozbrzmiewa najczęściej głosem Ani, głównej bohaterki serialu. Dodatkowe skojarzenie – słuchowisko „Serwus, jestem nerwus” autorstwa pani Marii Czubaszek, której twórczości jestem fanką.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych