logotyp
Iwona Kuskowska

Iwona Kuskowska

Uratowane słowo: prywatka

rozmawiała: Justyna Hatem

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 
Teraz się na to mówi „domówka” chyba...? Mistrzem urządzania prywatek był w latach sześćdziesiątych mój przyszły mąż, który mieszkał w niedużej podwarszawskiej miejscowości. Chociaż, czy to były prywatki, skoro wiedzieli o nich mieszkańcy w promieniu kilometra (mąż mocno stępił sobie słuch, nieustannie udoskonalając system nagłaśniający)? My tak nazywaliśmy te imprezy, chociaż w naszym wykonaniu prywatki przestawały być czymś prywatnym, domowym. Zwykle rozprzestrzeniały się na pokaźnych rozmiarów ogród, a nawet na ulicę. Kiedyś, podczas zabawy sylwestrowej, mąż postanowił zadziwić gości, wystrzelając w powietrze wyprodukowane własnoręcznie race pełne konfetti. Konfetti istotnie wyglądało bardzo pięknie, ale zapatrzone w niebo koleżanki nie zauważyły, że iskry sypiące się z odpalanej racy powypalały im dziury w pończochach (towar wówczas deficytowy i cenny).

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych