logotyp
Sylwia Zientek

Sylwia Zientek, pisarka

Uratowane słowo: podlotek

rozmawiała: Ola Rzążewska

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 
To słowo kojarzy mi się z książkami, które dziś mało kto już czyta – uosobieniem podlotka jest dla mnie i Ania z Zielonego Wzgórza, i Klaudyna z książek Collete. Tak mówiło się o dziewczynie, która jest w szczególnym momencie życia, w takim przedpokoju dorosłości – już nie jest dzieckiem i choć bywa trochę zalotna, to jeszcze nie całkiem zdaje sobie sprawę z działania swojej kobiecości. Sama byłam podlotkiem mając 15-16 lat. Mieszkałam wtedy na warszawskim Gocławiu i właśnie tym słowem sąsiadki określały mnie i dwie moje koleżanki. Nie czułam się dobrze w tej roli – byłam zakompleksiona i liczyłam, że jak podrosnę, to może będę ładniejsza, a życie stanie się lepsze. Ale to też ważny czas w moim życiu, bo wtedy czytałam mnóstwo książek, zwłaszcza klasyki i zaczęłam marzyć o byciu pisarką. Moje pragnienie spełniło się dopiero 20 lat później, gdy ukazała się moja debiutancka książka. Dziś, gdy wyraz „podlotek” wyszedł już z użycia, mówimy po prostu „nastolatka” – ale to słowo nie ma głębi znaczeniowej, właściwie podkreśla tylko wiek osoby, o której rozmawiamy.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2017.

OJczysty - dodaj do ulubionych