logotyp
Aleksandra Boćkowska

Aleksandra Boćkowska, dziennikarka

Uratowane słowo: palto

rozmawiała: Ola Rzążewska

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 
Paltem nazywam każde okrycie wierzchnie – i płaszcz do kolan, i długi płaszcz, i trencz. Ostatnio moja przyjaciółka, zresztą dziennikarka, napisała w mailu: „Palto?! Co to jest za słowo? Kojarzy mi się zawsze z Palo Alto (siedziba Apple’a). Mój dziadek z Sosnowca, rocznik 1906, tak mówił, a on używał najbardziej archaicznego języka w rodzinie”. Gdy wydałam książkę „To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL”, okazało się, że ludzi to słowo dziwi, pojawiło się na blogach w zestawach słów wartych przypomnienia. Ja mówię „palto” od zawsze, przejęłam je od taty. Jak go znam, mówi tak, bo ironizuje, ale przyjęło się. Zresztą ojciec jest dla mnie bardzo ważną językowo postacią. Kiedy byłam mała, tępił nowomowę, którą przynosiłam ze szkoły, zabraniał na przykład mówić „obuwie zmienne”, skoro istnieje słowo „kapcie”. Jeśli mogłabym dziś powiedzieć coś pewnego o swoim pisaniu, to właśnie to: „kapcie, a nie obuwie zmienne”. A palto? Niby jest retro, niby wielu śmieszy, ale przecież nie zniknęło. Chyba jest za ładne, by zniknąć.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych