logotyp
Marta Werwińska

Marta Werwińska, mama

Uratowane słowo: osesek

rozmawiała: Aleksandra Werwińska

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 
Gdy słyszę słowo „osesek”, mam przed oczami scenkę z mojego dzieciństwa, gdy całą rodziną pojechaliśmy po odpuście do babci. Była tam również ciocia Andzia – to od niej po raz pierwszy usłyszałam to słowo, gdy podeszła do wózka mojego młodszego braciszka i powiedziała: „O, jaki mały, słodki osesek”. Wtedy ze łzami w oczach podeszłam do mamy i krzyknęłam: „Co ta baba plecie?! Dlaczego wyzywa mojego braciszka?”. Wtedy wszyscy goście zaczęli się śmiać. Nie wiedziałam, o co chodzi. Ciocia Andzia podeszła i wytłumaczyła, że „osesek” to nie jest nic obraźliwego, a wręcz przeciwnie – tak określa się małe dzieci, które nie potrafią jeszcze mówić i mama karmi je piersią. Od tej pory bardzo lubię to słowo, mówiłam tak do moich córek, gdy były małe i do mojego synka, który się niebawem urodzi, również zamierzam tak mówić.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych