logotyp
Adriana Martyna Sławna

Adriana Martyna Sławna

Uratowane słowo: oblubienica

rozmawiał: Maciej Sławny

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 
Najpierw mi mówił "Adrianka", "Ada",
potem "Kochanie" dość długo gadał,
aż w końcu w kwietniu roku pańskiego,
bardzo niedawno, bo bieżącego,
zaczął mi mówić "żono kochana"-
zyskałam męża, pewnego pana,
wielbi mnie teraz, bardzo szanuje,
na naszą przyszłość ciężko pracuje,
nie o Nim jednak pisać powinnam,
moja historia jest nieco inna:
O zamążpójściu będzie pośrednio,
które po zaręczynach powszednio,
po narzeczonej już awansuję
i Panną młodą tedy się czuję!
Marzyłam jednak by mnie nazwali,
oblubienicą goście na sali,
słowo tak piękne, a zapomniane,
dzisiaj w ogóle nieużywane.
Przecież w nim tyle prostej wartości,
tak ładnej, zgrabnej, pełnej miłości!
Dawniej to właśnie tak nazywali,
gdy z ciężkich wojen cudem wracali,
rycerze mężni serca wybranki,
zwykle dziewice, czasem kochanki!
Dziś "Panna młoda" na ustach wszystkich,
przyjaciół, krewnych, w tym bardzo bliskich,
jawi się zawsze i funkcjonuje,
w dniu ślubu, bo nikt teraz nie czuje,
wartości słowa oblubienica.
Przecież to była też obietnica,
mężczyzna, który zwrotu używał,
wnet na kobiercu Jej obiecywał,
wierność, szacunek, miłość dozgonną,
ruszając potem na wojnę konno,
swoich obietnic zawsze przestrzegał,
choćby go wojska cały pułk podżegał,
trwał w swej przysiędze, nikt go nie złamał,
był zawsze szczery, prawy, nie kłamał.
Obecnie trochę gorzej wygląda,
dziś mówi kocham, jutro pożąda,
juz innej damy, nie swojej żony,
staje się wtedy bardzo skażony!
Może dlatego oblubienica,
nie występuje dzisiaj zazwyczaj,
bo Ci obecni faceci zwinni,
seksowni, męscy, a jednak inni,
tego stwierdzenia nie używają,
często wybranki serca zdradzają,
po latach kilku mówiąc z impetem,
na żoną "stara" - tym epitetem!

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych