logotyp
Marta Galińska

Marta Galińska, moja przyjaciółka

Uratowane słowo: końskie zaloty

rozmawiała: Patrycja Glinka

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 

Co oznacza to sformułowanie?

Jest to podrywanie, chęć zwrócenia na siebie uwagi kogoś płci przeciwnej.

Czemu je wybrałaś?

U mnie w rodzinie szczególnie dziadkowie często tak mówili. Zawsze, gdy opowiadają mi historię tego, jak się poznali, używają tego określenia. W podstawówce dziadek stosował właśnie takie końskie zaloty, żeby zwrócić na siebie uwagę babci. U mnie w szkole nauczyciele też wykorzystują te słowa. Widząc, jak chłopcy zaczepiają dziewczyny, często używają tego zwrotu.

Czemu według ciebie to sformułowanie odchodzi w zapomnienie?

Jest zastępowane innymi słowami, np. podryw.

Używasz tego określenia na co dzień?

Może nie na co dzień, ale dość często, gdy tylko nadarzy się okazja.

Ktoś z twojego otoczenia stosuje jeszcze końskie zaloty?

O tak. Wiele osób. Zabierają rzeczy, rzucają czymś. Oczywiście nie robią tego, żeby zrobić komuś przykrość. Nie wiedzą, jak zwrócić na siebie uwagę, więc wybierają ten dość niedojrzały sposób.
Czy według ciebie takie zachowanie może zaniknąć z biegiem czasu? Zachowanie nie, lecz jego określenie tak. Z biegiem czasu niestety zmienia się styl, jakim mówimy. Za kilka lat być może to sformułowanie wyjdzie już z obiegu i prawie nikt już nie będzie o nim pamiętał. Będziemy znać „końskie zaloty”, ale już pod inną nazwą.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych