logotyp
Kazimierz Czarnota

Kazimierz Czarnota

Uratowane słowo: facecja

rozmawiała: Aleksandra Sikora

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 
Facecja? Na pewno nie ma nic wspólnego z facetem. Choć „facecjonista” mówi się o człowieku, który opowiada facecje. Że nie mówi prawdy tylko wymyśla, bo można też traktować facecje jako zmyślone historyjki. Podsłuchanki. Wisława Szymborska pisała takie. Podsłuchiwała ludzi w tramwajach i spisywała co mówią. Są śmieszne. Zresztą ja definicję przygotowałem. Facecja to „krótkie opowiadanie komiczne, często o treści frywolnej, zamknięte dowcipną pointą”. W skrócie to żart, dowcip. Pierwszy raz usłyszałem to słowo na seminarium Tadeusza Kotarbińskiego, jednego z najwybitniejszych polskich logików. Używał wielu zwrotów archaicznych, pisał piękną polszczyzną i ta facecja mi się spodobała. Teraz ja, prowadząc zajęcia ze studentami, jako przerywniki opowiadam facecje. Nie jestem co prawda duszą towarzystwa, nie sypię anegdotami, ale ciekawe historyjki zapamiętuję i później je przywołuję. Dzięki temu słowo nie ginie, młodzi nie tracą go ze swojego słownika. Mam jedną ulubioną, znaną zresztą facecję: „Słowo się rzekło, kobyłka u płota”. Otóż Jakub Zaleski, szlachcic spod Łukowa, udał się konno do króla Jana III Sobieskiego, prosić o wójtostwo. Po drodze wstąpił do karczmy, a tam zagadnięty przez nieznajomego rzekł, że jeśli król mu posady odmówi – „niech wówczas moją kobyłkę w ogon pocałuje”. Kilka dni później Zaleski stając przed majestatem króla, rozpoznał w nim nieznajomego. Gdy Sobieski spytał, co będzie, jeśli prośby jego nie spełni, Zaleski odparł: „Słowo się rzekło, Wasza Królewska Mość. Kobyłka u płota”. Król docenił Zaleskiego za to, że swoich słów się trzymał i wójtostwo mu przyznał.
Zagłoba opowiadał facecje właśnie. Teraz to słowo już prawie umarło, nie ma go, a szkoda.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych