logotyp
Joanna Stelmach

Joanna Stelmach

Uratowane słowo: drzewiej

rozmawiał: Filip Stelmach

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 
„Jak to drzewiej bywało…”. Dla mnie są to nie tylko słowa, ale coś dużo bardziej znaczącego i materialnego. To otwierająca się z lekkim skrzypieniem furtka do wspomnień, ciche westchnienie z nutką żalu, że „teraz to już nie to co za mojej młodości”, ale nie tak skrzekliwe i pełne wyrzutu co: „ten świat już całkiem schodzi na psy” (mimo że drewniana skrzynia z namalowanymi na dnie psami mogłaby być prawdopodobnie prababką „drzewiej”). To kwintesencja tęsknot romantyków każdego pokolenia, którzy dopóty nie zrozumieją, dlaczego nie urodzili się w poprzedniej epoce, dopóki nie przespacerują się o północy pustymi ulicami Paryża… Zabawne, że niektórzy twierdzą, że wehikuł czasu nie został jeszcze wynaleziony. Zapewne już zapomnieli. W końcu było to już tak dawno… drzewiej, w czasach zamierzchłych, zdrewniałych, skostniałych. Tak prehistorycznych, że wszystko już zdążyło zamienić się w węgiel. Albo diament… Ale nie, drzewiej to nie twardy, zimny diament. To drogocenna perła.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych