logotyp
Lena Dąbkowska-Cichocka

Lena Dąbkowska-Cichocka, mama

Uratowane słowo: drapichrust

rozmawiał: Mikołaj Cichocki

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 

Dlaczego wybrałaś to słowo?

Najpierw myślałam o innych słowach, nawet zrobiłam coś w rodzaju testu wśród znajomych. Okazało się, że dla słów, które przedtem wybrałam, nie jest za późno, wciąż można je usłyszeć i – co ważne – są zrozumiałe. Postanowiłam więc wybrać „drapichrusta”, po rozmowie z pisarzem, autorem scenariuszy komiksowych i książek dla dzieci – Grzegorzem Januszem. Wcześniej słyszałam je tylko raz, w tytule opowiadania Czechowa tłumaczonego przez żonę poety Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego – Natalię. Była znakomitym tłumaczem i językoznawcą.

Co ostatecznie zaważyło na wyborze?

Skoro tak dawno nie słyszałam tego słowa, myślę, że naprawdę odchodzi do lamusa. Jest to pewnie ostatni moment, żeby je przypomnieć, wydobyć na światło dzienne. Nie ukrywam też, że ważna jest jego definicja, wieloznaczność.

Jaka to definicja?

Drapichrust to młoda osoba, najczęściej chłopak, skory do robienia psot, gałgan, hultaj, łobuz. Dawniej słowo to opisywało obieżyświata, włóczęgę. I proszę co tu mamy: w samej definicji ukryte są słowa, których używamy tak rzadko. Kto dziś powie „gałgan”, czy „psota”? O „hultaju” słyszałam tylko z ust starszych ludzi. A o „drapichrustach” w ogóle nie słychać. Brzmi tak zawadiacko… O proszę, kolejne słowo używane coraz rzadziej…

Czy zdążyłaś już użyć słowa „drapichrust”?

Na razie w myślach, bardziej w formie żartobliwej. Mam przecież świetnego kandydata jako przykład drapichrusta. Jest nim mój syn, czyli ty.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2018.

OJczysty - dodaj do ulubionych