logotyp

Wyniki trzeciego konkursu!

opublikowano: 2017-11-16 19:50:08

Na początku – jak zawsze - przedstawiamy nasze jury:
- dr Agata Hącia jest językoznawcą, współpracownikiem Rady Języka Polskiego, wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego,
- Anna Dąbrowska to dziennikarka, redaktorka i wykładowczyni akademicka,
- prof. dr hab. Michał Kuziak jest historykiem literatury z Uniwersytetu Warszawskiego;

Rywalizacja była tym razem wyjątkowo zacięta. Dostaliśmy ponad 50 pierwszych stron – m.in. romansów, kryminałów, powieści fantasy, obyczajowych, a nawet horrorów. Jurorzy byli pod dużym wrażeniem i do ostatniej chwili wahali się, kogo nagrodzić. Wybrali teksty, których ciąg dalszy bardzo chcieliby poznać :)

Po długich dyskusjach i wielu zwrotach akcji, zdecydowali (fanfary!), że czytnik e-booków powinien otrzymać Wojciech Ząbek. Postanowili też wyróżnić Weronikę Cabaj, Agnieszkę Bylinkę i Macieja Janiszyna, do których trafią zestawy książek.

Zwycięzcom gratulujemy! Odezwiemy się do Państwa telefonicznie albo mailowo. W najbliższym tygodniu opublikujemy też opinie jurorów o każdym nagrodzonym tekście.

Chcemy bardzo podziękować uczestnikom konkursu – koniecznie piszcie dalej!

Poniżej publikujemy nagrodzone teksty!

Pierwsza strona autorstwa Wojciecha Ząbka to – zdaniem dr Agaty Hąci - tekst napisany z dużym poczuciem humoru, półjawnie kpiący z konwencji, także językowej, romansów i kryminałów nie najwyższych lotów. Na uwagę zasługuje rytm tekstu i umiejętne wprowadzanie kolejnych elementów świata przedstawionego.

W ciepłe niedzielne popołudnie października Helena Ostrawska, jedna z trzech mrągowskich wyrobnic najstarszego zawodu świata, znana bardziej pod pseudonimem Cyculka, prowadziła w stronę jeziora Czos potencjalnego kontrahenta. Jak na swoje czterdzieści sześć lat i wieloletnią praktykę zawodową cieszyła się wciąż końskim zdrowiem, co również teraz było widać, gdy pędem pokonywała wyboistą ścieżkę. Zwalniała kroku jedynie po to, aby jej towarzysz nie pozostawał zbyt daleko w tyle. Przy każdym postoju mocno mu się przyglądała, starając się znaleźć w nim cokolwiek wartego uwagi, coś ciekawego, ekscytującego. – No nic. Zupełnie nic – doszła do wniosku po dogłębnych oględzinach. Mężczyzna był karłowaty, prawa noga wygięta w pozie jakby nieustannie wietrzył swoje przyrodzenie, na łysinie zaś miał bliżej nieokreślone plamy. Mimo że ubrany był całkiem szykownie, spodnie wyprasowane na kant, koszula z krawatem, nie tłumiło to jednak jego brzydoty. Cyculka była przekonana, że musiał to być przejezdny, który uciekł z pieniędzmi matki, a teraz wydaje wszystko na panienki i zabawę. Była święcie przekonana, że taką osobliwość raz ujrzaną, zapamiętałaby na zawsze. Nie myliła się co do faktu, że mężczyzna przyszedł do niej nie celem rozmowy o sztuce, ale tylko i wyłącznie z myślą o chędożeniu. Nie wiedziała jednak, że ów mężczyzna – dla znajomych po prostu Staszek – to mrągowski historyk sztuki. Z racji swego pracoholizmu pan Stanisław Dziulski pół dnia spędzał w swojej pracowni, a drugie pół w bibliotece. Chociaż faktycznie oboje mieszkali w Mrągowie, ich ścieżki się dotychczas nie stykały. Ostrawska w życiu zawodowym widziała już wiele, była jednak przekonana, że ów typ to najbardziej odrażający widok na jaki w tym życiu natrafiły jej oczy. Czym prędzej wydobyła więc na wierzch swój zawodowy uśmiech i rzuciła nonszalancko:
- No dalejże piękny kawalerze, nie zamierzasz złapać swojej księżniczki?
- Pędzę, pędzę pani kochana. Pani wybaczy, jednak noga już nie tak sprawna jak kiedyś – odpowiedział zdyszany.
Ostrawska przypatrywała mu się, rozmyślając czy jest w nim cokolwiek sprawnego. Wkrótce miała się o tym przekonać, nie była jednak do końca pewna, czy chce znać odpowiedź na to pytanie.
- A gdzież to znajduje się zamek wielmożnej panny? Daleka to jeszcze droga do wrót nieba?
- A niedaleko – wskazała palcem na jezioro. – Tam nad brzegiem są fajne krzaczory.
Nie przekonywał jej niczym, doceniała jednak wartość każdej złotówki, myślami wydając je już wszystkie. W czasach kryzysu nie ma co narzekać na klientelę, jaka straszna by nie była. Szli tak jeszcze parę minut, aż dotarli do wspomnianych przez Cyculkę krzaków. Kobieta momentalnie złapała go za połać koszuli i oparła o drzewo. Szybkość zdjęcia spodni wraz z bielizną było w wykonaniu mężczyzny niczym magiczna sztuczka, najwyraźniej miał w tym wprawę albo bardzo mu się spieszyło. I właśnie wtedy, kiedy zaczął się do niej dobierać, chlapiąc jęzorem na prawo i lewo, kobieta wydała z siebie przerażony okrzyk. Starał się ją uspokoić, w panice nakładał z powrotem spodnie i już miał uciekać. Ręce ze zdenerwowania trzęsły mu się jednak tak bardzo, że spodnie co rusz opadały do kostek. Dopiero po chwili zorientował się, że powodem krzyku nie jest ani on, ani jego rycerski ogier, lecz coś co kobieta dostrzegła za nim. Powiódł spojrzeniem za jej wzrokiem i znieruchomiał. Rozumiał panikę kobiety, chociaż sam nie mógł wydobyć z siebie dźwięku. Na brzegu jeziora leżały ludzkie zwłoki pokryte niezliczoną ilością blizn ciągnących się od nóg po samą szyję. Ostrawska momentalnie zdała sobie sprawę, że pomyliła się dziś co do jednej rzeczy. Patrząc na nagie zwłoki wiedziała, że właśnie to jest najobrzydliwsza rzecz, jaką w życiu dane jej było zobaczyć.

Pierwsza strona autorstwa Weroniki Cabaj

- Ammy, chodź na obiad. Zaraz wszystko wystygnie - wyrywa mnie ze snu głos mojej młodszej siostry. Słyszę go po raz pierwszy od... sama nie wiem, jak dawna.
- Klar, zaraz przyjdę. Będę dosłownie za minutkę - odpowiadam jej, podnosząc się powoli z łóżka, idąc w stronę umywalki i jednocześnie marząc, żeby ta minutka trwała całą wieczność.

Patrzę w lustro. Przecież nie mogę im się pokazać w takim stanie na oczy. Ocalili mnie. Nie. Ocalili nas - mnie i Klar. Co sobie o mnie pomyślą, kiedy zobaczą chudą, wątłą i ze szramą na lewym policzku dziewczynę? Nie zechcą nas tu. Wyrzucą, tak jak poprzednim razem. Kto by chciał trzymać w swojej wiosce dwie sieroty. W dodatku rzekomą złodziejkę królewskiego naszyjnika i jej młodszego sobowtóra.

- Hej, Ammy! - wita się ze mną Eryk. - Wyglądasz dziś znacznie lepiej. Chodź, usiądź koło mnie. Zajmę się tobą. W takim stanie nie powinnaś się przemęczać. Jesteś jeszcze osłabiona. Jak noga?
- Dziękuję. Lepiej - nic więcej nie potrafię z siebie wykrztusić i niemal jednocześnie zajmuję posłusznie miejsce obok niego.

Czuję na sobie spojrzenia wszystkich obecnych tu osób. Wpatruje się we mnie cała wioska jednocześnie. Dzieci, starszyzna, kobiety, mężczyźni, a nawet chorzy nie szczędzą wzroku, jawnie się na mnie gapiąc. Chociaż może nie tylko patrzą się na mnie, ale też na niego? Eryk nas uratował. Głupio mi nawet podnieść głowę, aby ujrzeć twarz tego dzielnego mężczyzny, a jeszcze trudniej pozwalać mu zajmować się mną, jak małym dzieckiem. W głębi serca jestem mu wdzięczna. Za mnie i za Klar.

Pierwsza strona autorstwa Agnieszki Bylinki

- Psst! Jeszcze nie wyszły! - Molik Aluś pilnie obserwował zmieniającą się sytuację w bibliotece.

To był koszmarny dzień, po co komu te małe Człowieki w bibliotece? Ani to nie umie czytać, ani nie zna się na książkach… Ach… i jeszcze pcha się To w najdalsze, zakurzone biblioteczne zakątki, zagląda, chce dotknąć… A dziś! Dziś ledwo uciekłem przed nimi, aż sobie skrzydełko przyciąłem chowając się we „Wszystko tylko nie mięta”! Pfuj! Jak ja nie lubię mięty! – w głowie Alusia kłębiło się i plątało tysiące myśli. To ze stresu.

Dawniej… Dawniej, jak wspominają Molikowa Babunia i Dziadziuś, dawniej to były biblioteki! Ach! Cisza… Molik mógł się zagrzebać w zakurzone, od lat niewypożyczane książki, a ludzie, którzy chcieli zabrać je do domu, od wejścia szurali kapciami bibliotecznymi dając znać, że idą. Nierzadko dla zabawy jakiś mały, urwisowaty Molik czepiał się kapcia i szuru… szuru… przemieszczał się w bibliotecznych przestrzeniach.

Aluś tych czasów nie pamięta. Kiedy urodził się na półce oznaczonej 61 w bibliotece panowały inne czasy. Było jaśniej, kolorowo, tak jakby przejrzyściej. Jego rodzina zajmowała książki na drugiej półce od okna. Lektury L-M, to jego adres zamieszkania. Do tej pory nie wiedział dlaczego ta Pani, no ta Ruda w okularach, jak oprowadza Małe Ludziki po jego bibliotece wskazując na ten regał mówi, że są tam książki, których młodzież nie lubi! Dziwne, przecież mi tam się dobrze mieszka, tylko … tylko, no strasznie jest jak trzeba przejść przez „Dziady”. Ale mam na to sposób! Zamykam oczy i przelatuję szybciutko. Gorzej ma Luśka, ona mieszka na środkowym regale pod numerem 94(100)”1939/1945”, tam to dopiero są straszne książki!

Csi…Csi… Coś się dzieje! Nareszcie! Aluś wychylił głowę zza książki. Ta Nowa Pani, też w okularach (co one mają z tymi okularami?) niesie całe stosy książek i odkłada na półki. O nie! Pomyliła się! Przecież ta książka nie powinna tam stać! Znowu trzeba będzie pomóc Kice przenieść ją w odpowiednie miejsce… Ale Pani nie przejmuje się tym, patrzy na rzędy równo stojących woluminów, podchodzi do wyłącznika światła i gasi je.

Uff… można wyprostować skrzydełka i wychylić się zza książki. Kika i Luśka także przeciągają się we wszystkie strony i wołają Alusia do siebie. Razem podchodzą cichutko do drzwi i obserwują co się dzieje. Ten chłopczyk co spędził popołudnie przy komputerze wyłącza go i kieruje się do wyjścia, bibliotekarki sprzątają ladę biblioteczną, wyłączają swój komputer, cały czas rozmawiając o mijającym dniu w pracy i o tych małych ludzikach, co plątały się rano po bibliotece, czyniąc tyle hałasu… Zaglądają do pokoiku z dziecięcymi książkami i tam gaszą światło. Pewnie mają nadzieję, że żaden czytelnik już nie przyjdzie.

Wychodząc, gaszą światła w wypożyczalni, i idą dalej do pokoju, w którym mają kurtki. Zakładają je i zaglądają jeszcze raz w ciemne pomieszczenia biblioteki. I idą dalej. Słychać ich śmiech z korytarza, trzaskają drzwi, zdaje się słyszeć szmer przekręcanego kluczyka w drzwiach.

Jeszcze tylko „piknięcie” - pomyślał Aluś. Jest! Piknęło! Można wyjść…

Spomiędzy książek zaczęły wychylać się Moliki. Wkrótce pomieszczenia biblioteczne zaroiły się od tych małych, obrosłych legendami stworzonek.

Tekst autorstwa Macieja Janiszyna (pierwsza strona książki “W mroku domu”)

Leon widział nie jedno w swoim długim życiu, które nie szczędziło mu wielu barwnych scen, interesujących wydarzeń i silnych doznań. Życiu jak najbardziej szczęśliwym, dzielonym z ukochanym Panem i opartym w równym stopniu na zabawie, jak i uwielbianym przez niego lenistwie. Leon był psem - 13-letnim, bardzo szczęśliwym psem. Jednak to, co ujrzał dzisiejszej nocy, był dla niego czymś zupełnie nowym, dziwnym, budzącym z jednej strony zainteresowanie, z drugiej zaś swoisty niepokój. Oto gdy zbudzony nagłym, nocnym hałasem trzaskających drzwi wejściowych domu zerwał się ze swojego przytulnego kojca w kuchni i następnie podreptał do sypialni Pana, jego psim oczom ukazał się ten oto przedziwny widok. W pogrążonym w półmroku pokoju unosiło się nagie ciało dorosłego mężczyzny, wiszącego bezładnie na sznurze przywiązanym do staromodnego, sufitowego wiatraka. Pod ciałem leżało przewrócone krzesło, zaś obok niego rozpościerały się porozrzucane przedmioty z sypialnianego wyposażenia, z lampką, wazonem, książkami, poduszkami, obrazami na czele... Leon spoglądał na ten widok przez dobrych kilka minut, rozpoznając w wisielcu swojego właściciela i nie mogąc zarazem zdecydować, co powinien zrobić. Do psiej głowy przechodziło mu kilka pomysłów, z których każdy wydawał się na swój sposób dobrym. Pierwsza myśl podpowiadała mu, że to jedna z nowych form zabawy, jaką to jego ukochany Pan wymyślił dla swojego czworonożnego pupila. Dlatego też Leon zaszczekał kilkukrotnie i zamerdał wesoło ogonem, aby nie zawieść wiszącego na sznurze mężczyzny tym, iż nie docenił on pomysłowości właściciela. Ponieważ jednak Pan nie uśmiechnął się, nie wypowiedział jego imieniu i nie okazał w żaden sposób uznania za spostrzegawczość psa, ten uznał swój pomysł za niewłaściwy. Druga myśl Leona była smutniejsza, a wiązała się z jego własnymi doświadczeniami z przeszłości. Otóż gdy Leon miał kilka lat, udał się wraz ze swym Panem na spacer do pobliskiego sklepu, po czym mężczyzna przywiązał smycz z Leonem do szczebla płotu, zaś sam udał się wnętrza przybytku. Leon, jako młody i nie doświadczony szczeniak, tak niecierpliwił się oczekiwaniem na swojego Pana, iż przebierał nieustannie łapami, raz za razem coraz to bardziej zaplątując się w swoją smycz. Po chwili dotarł do takiego punktu, iż ta zacisnęła się pętlą na jego szyi, odcinając mu całkowicie dostęp powietrza. Na szczęście przechodząca obok kobieta dostrzegła ten dramat i natychmiast podbiegła psu z pomocą, uwalniając go z pułapki. Leon pamiętał, że to było bardzo bolesne i niemiłe uczucie, dlatego też na znak solidarności zawył żałośnie przed wiszącym w sypialni Panem, mając też po cichu nadzieję, że być może znów natrafi się jakaś przypadkowa kobieta, która pomoże wisielcowi. Niestety nikt taki się nie zjawił. Pozostała zatem Leonowi trzecia opcja, która w tej sytuacji wydawała się jedyną, jaką mógł przedsięwziąć. Mianowicie postanowił on położyć się na w progu sypialni, mając tym samym baczenie zarówno na swojego Pana, jak i też na ewentualną pomoc z zewnątrz, która przecież w każdej chwili mogła nadejść, zupełnie jak przed laty przy sklepie. Wyciągnął przednie łapy, ułożył na nich głowę i oczekiwał czegokolwiek, co mogło uczynić życie Leonami takim, jakim było jeszcze przed chwilą...

Kilkanaście godzin później, gdy słonecznie światło ogrzewało już całą powierzchnię sypialni, do uszu Leona dotarł dźwięk otwieranych drzwi. Pies natychmiast zerwał się z ku nim z nadzieją, szczekając przy tym donośnie. Ku małemu zaskoczeniu Leona, w drzwiach nie stanęła kobieta sprzed sklepu, lecz najpierw jeden, a następnie kolejni postawni mężczyźni w granatowych mundurach. Leon towarzyszył im w drodze do sypialni, a następnie spoglądał z nadzieją w oczach na przebieg procesu ściągania jego Pana ze sznura. Kiedy ten znalazł się już na podłodze, niestety nie uśmiechnął się do swojego ukochanego psa, nie wymówił jego imienia, nie pogłaskał po karku w podziękowaniu za to, że ten był przy nim przez ostatnie kilkanaście godzin...

Warsztaty w Tłuszczu

opublikowano: 2017-11-13 19:04:53

Za nami ostatnie w tym sezonie warsztaty pisarskie dla gimnazjalistów. Za zaproszenie dziękujemy jak zawsze gościnnej Bibliotece Publicznej w Tłuszczu :) Bardzo będzie nam brakować zaskakujących dyskusji o Sienkiewiczu, kotełach i jeżełach, psycholożkach i pilotach, wspólnego wymyślania anagramów i układania opowiadań o ancymonie. Oby do wiosny!

mozaika tłuszcz

Szkolenie w Garwolinie

opublikowano: 2017-11-07 21:28:22

Za nami bardzo intensywne warsztaty z bibliotekarzami i nauczycielami języka polskiego w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej w Garwolinie. Frekwencja jak zawsze 150-procentowa, a kreatywność zdecydowanie ponadprzeciętna. No i bajeczne ciasta z lokalnej cukierni. Za wszystko bardzo dziękujemy!

mozaika

Warsztaty dla bibliotekarzy i nauczycieli w Warszawie

opublikowano: 2017-11-06 21:26:09

Takie poniedziałki lubimy! Dziś w Pracowni Duży Pokój Anna Błaszkiewicz i Ola Rzążewska poprowadziły warsztaty dla bibliotekarzy i nauczycieli języka polskiego. Były karty, kot ministra, słowa tłuste i zabawne, samotność w aerozolu, tofurnik i stryjenka. Inaczej mówiąc: rozmawialiśmy o projektach popularyzujących wiedzę o języku, rozwijających kompetencje językowe i komunikacyjne :) A fotografował nas Jacek Łagowski.

IMG_7929 IMG_7979 IMG_7983 IMG_7991 IMG_7995 IMG_8009 IMG_8016 IMG_8020 IMG_8029 IMG_8035 IMG_8046 IMG_8055 IMG_8059 IMG_8075 IMG_8079 IMG_8081 IMG_8087 IMG_7916

Do 6 listopada czekamy na prace konkursowe!

opublikowano: 2017-11-01 11:38:51

Przypominamy o naszym konkursie! Do 6 listopada (do godz. 23.59) czekamy na pierwszą stronę Twojej powieści! Tekst nie może być długi (maksymalnie 4 tys. znaków ze spacjami) i nie powinien być nigdzie wcześniej publikowany.

Nasz adres: konkurs.koncentrat@gmail.com

Jury wybierze najlepszą pracę (główna nagroda to czytnik e-booków :) ) i przyzna trzy wyróżnienia (będą to zestawy papierowych nowości książkowych). Zanim przyślesz do nas tekst, przeczytaj REGULAMIN KONKURSU (klik).

konkurs

Dwa spotkania w Celestynowie

opublikowano: 2017-10-27 19:42:58

Na warsztatach w Celestynowie dyskutowaliśmy o słowach, których coraz rzadziej używamy, o językowej grzeczności, o skrótach i o tym, czy trzeba bać się anglicyzmów. Pisaliśmy o dziewczynie w aerozolu, tajemniczej skrzynce i psie Ancymonie. Przyglądaliśmy się słowom tłustym i okrągłym, a także ostrym i kanciastym. Dziękujemy Bibliotece Publicznej w Celestynowie i Gimnazjum w Celestynowie za zaproszenie na warsztaty, a uczestnikom za zaangażowanie i świetne pomysły :)

c4 c1 c2 c3 cl1 cl2

Spotkanie w Młodzieszynie

opublikowano: 2017-10-24 15:10:49

Dziś dyskutowaliśmy o tym, czy zmiany w języku są nieuniknione, przyglądaliśmy się nowym wyrazom i sprawdzaliśmy, dlaczego powstały. Rozmawialiśmy też o pisarzach, których bardzo lubimy i o naprawdę trudnych wyzwaniach czytelniczych. Pisaliśmy o skrzynce z samotnością, ancymonie i podróży w nieznane. Za gościnę (także za pączki, kremówki i niebieską herbatę!) dziękujemy Gminnemu Ośrodkowi Kultury w Młodzieszynie (w bibliotece wszyscy byśmy się nie pomieścili), a uczniom Gimnazjum w Młodzieszynie dziękujemy za mnóstwo twórczej energii!

m2 m3

Napisz pierwszą stronę powieści i wygraj czytnik!

opublikowano: 2017-10-23 20:11:42

Kryminał, romans, a może science fiction? Wymyśl bohaterów i zacznij pisać! Do 6 listopada (do godz. 23.59) czekamy na pierwszą stronę Twojej powieści! Tekst nie może być długi (maksymalnie 4 tys. znaków ze spacjami) i nie powinien być nigdzie wcześniej publikowany.

Nasz adres: konkurs.koncentrat@gmail.com

Jury wybierze najlepszą pracę (główna nagroda to czytnik e-booków :) ) i przyzna trzy wyróżnienia (będą to zestawy papierowych nowości książkowych). Zanim przyślesz do nas tekst, przeczytaj REGULAMIN KONKURSU (klik).

Warsztaty w Karczewie

opublikowano: 2017-10-23 15:15:08

Dyskutowaliśmy dziś o Sienkiewiczu, Lemie i Leśmianie, o kryzach, umizgach i szansonistkach, o piesełach, hejterach i tofucznicy. Były ciastka z zieloną i różową galaretką i herbata w porcelanowych filiżankach. Takie rzeczy tylko w Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej w Karczewie :)

k4 k3 k2 k1

W Wiązownie po raz drugi

opublikowano: 2017-10-20 17:36:48

To jedna z naszych ulubionych bibliotek. Dlatego chętnie przyjeżdżamy tu na warsztaty i na herbatę, którą można wypić wśród półek zapełnionych książkami :)

Dziś spotkaliśmy się w Wiązownie z dwiema grupami gimnazjalistów - zainspirowani przez Stanisława Barańczaka układaliśmy onanagramy (czyli anagramy onomastyczne), zastanawialiśmy się, gdzie się podziali fatyganci, szansonistki i berbecie, szukaliśmy przepisu na tofucznicę i sprawdzaliśmy, czym pieseł różni się od psa. Pisaliśmy o leku na samotność i miłości w aerozolu. Dziękujemy!

w1 w2 w3

Wyniki konkursu na recenzję ostatnio przeczytanej książki!

opublikowano: 2017-10-16 19:01:07

Na początku przedstawiamy nasze jury:

- dr Agata Hącia jest językoznawcą, współpracownikiem Rady Języka Polskiego, wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego,
- Anna Dąbrowska to dziennikarka, redaktorka i wykładowczyni akademicka,
- prof. dr hab. Michał Kuziak jest historykiem literatury z Uniwersytetu Warszawskiego;

Teraz (jak zawsze) fanfary! Tym razem na cześć Narcyza Waszkiewicza, który otrzyma od nas czytnik e-booków. Jury postanowiło też wyróżnić Andrzeja Zawadzkiego, Martę Jardanowską i Agatę Bleję, do których trafią zestawy książek.

Zwycięzcom gratulujemy! W ciągu najbliższych dwóch dni odezwiemy się do Państwa telefonicznie albo mailowo.

Chcemy też bardzo podziękować wszystkim uczestnikom konkursu - jury naprawdę nie miało łatwego wyboru!

A o to nagrodzone teksty!

Narcyz Waszkiewicz, recenzja książki „Tworki” Marka Bieńczyka, Wydawnictwo Sic! S.c., Warszawa 2007

Nie bez oporów sięgnąłem po tę powieść, mimo iż poleciła mi ją osoba, do której w kwestiach literackich mam duże zaufanie. Dlaczego? Bo od dzieciństwa wiedziałem, co to Tworki. Nasłuchałem się zdań typu: odwieźli go do Tworek, siedzi w Tworkach, przez tego dyrektora, to ja chyba wyląduję w Tworkach. Ale pomyślałem wtedy, że może te tytułowe Tworki to tylko jakaś przenośnia? Kiedy powiedziano mi, że nie, spodziewałem się czegoś na podobieństwo „Lotu nad kukułczym gniazdem” Kena Keseya, czy „Fizyków” Friedricha Durrenmatta.

Pomysł, by umiejscowić opowieść w domu dla psychicznie chorych nie jest pomysłem nowym. Tak samo jak, by opowiadać o miłości w czasach wojny, czy pożogi. Ale pomysł, by to połączyć był dla mnie zarówno nowy, jak i ryzykowny. Jak opowiadać o pensjonariuszach psychiatryka, by nie drwić z ich choroby i pokazać, że opiekują się nimi ludzie wrażliwi, mimo przeraźliwego otoczenia wojną.

Już na samym początku, gdy zacząłem czytać powieść zobaczyłem, że Marek Bieńczyk wywiązał się z tego zadania znakomicie. Mimo iż akcja rozgrywa się częściowo w Tworkach, jest to tylko miejsce, jak każde inne. Równie dobrze za tło opowieści można by przyjąć zakłady komunikacyjne, czy wodociągowe. To, że jest to zakład dla psychicznie chorych, o paradoksie, powoduje, że powieść jest jak najbardziej normalna.

Powieść nie ma charakteru linearnego, ale zupełnie nie przeszkadza to w czytaniu, czy też śledzeniu losu poszczególnych bohaterów. Oto mamy grupę bohaterów, którzy w Tworkach znajdują swoje miejsce na ziemi na ten, jakże burzliwy, czas. Tam mają, przynajmniej pozorny, azyl przed okrucieństwem wojny, tam znajdują przyjaźnie i miłości.

To, że ludzie w czasach wojny jeszcze bardziej pragną miłości i nie przestają jej poszukiwać, wydaje się naturalne. Łatwiej jest z pewnością znosić okropieństwa wokoło, gdy przy sobie ma się kogoś bliskiego, zaufanego, oddanego. Zapomina się wtedy, przynajmniej na chwilę, o grozie sytuacji.

Jeśli przy tym ma się wrażliwą duszę i potrafi swoje uczucia wyrażać poezją, to wręcz fantastycznie. Takich bohaterów, nie do końca zresztą poznanych - czy rozpracowanych, jak byśmy dziś powiedzieli - stworzył Bieńczyk. Z każdego niemal zdania emanuje przyjaźń, zaufanie i miłość, nawet, jeśli nie jest do końca dopowiedziana.

Po raz kolejny pokazuje autor Tworek, że poszukiwanie miłości jest poszukiwaniem osoby, u boku której zapomina się, że istnieją inne kobiety, prócz tej wybranej, czy inni mężczyźni, niż ukochany. W takim towarzystwie nie myśli się o groźnych obrazkach, których było się świadkiem, a zjedzone na spółkę jabłko smakuje niczym ambrozja. Wojna przegrywa w konfrontacji z ich uczuciami. Żyją życiem, na jakie czas pozwala, ciesząc się miłością, jaką znaleźli. Nie bacząc na to, że jutro nie tylko może, ale z pewnością będzie okrutne.

Na podkreślenie zasługuje język, jakim napisana jest powieść, i jakim komunikują się ze sobą jej bohaterowie. To sprawia, że Tworki mają charakter niemal poetycki, choć napisane są „tylko” piękną prozą. Oto bohater przekraczając bramę Tworek „uruchomił stoper swych nowych dziejów”. Potem, wracając do domu, słyszy jak „dudni… kolejka ostatnia jak brawurowe zet w ariergardzie alfabetu”. Takich, przepięknych, zdań zawartych w „Tworkach” mógłbym przytoczyć więcej. Ograniczę się do jednego, ulubionego : „szła, panna wysoka, panna kwiecista, prawym biodrem zagarniając przestrzeń natychmiast oddawaną lewym…” . Tak, jakby nie można było napisać, że kręciła biodrami, czy nawet pupą. Ba, tak by napisał każdy, ale Bieńczyk napisał to po mistrzowsku.

Powieść polecam każdemu, kto ceni sobie dobrą, niebanalną lekturę, i kto szuka kunsztu ojczystego języka.


Andrzej Zawadzki, recenzja książki „Listy do Kwiecieńki” Bohumila Hrabala, Czytelnik, Warszawa 2002

Zacząłem czytać Hrabala, gdy odkryłem, że wspaniały film „Pociągi pod specjalnym nadzorem” nakręcono na podstawie jego opowiadania. I od razu stałem się fanem prozy tego autora. Zacząłem więc Hrabala czytać namiętnie, a „Obsługiwałem angielskiego króla” przeczytałem, i przesłuchałem w mistrzowskiej interpretacji Kazimierza Kaczora, chyba już ze sto razy.

Ale po „Listy do Kwiecieńki” sięgnąłem dopiero ostatnio. Tytuł sugerował formę, za którą nie przepadam, a damskie, w dodatku tak zdrobniałe, imię sugerowało coś mało poważnego. Ale, jak to u Hrabala, moje zaskoczenie od początku było duże. Tytułowa Kwiecieńka to postać autentyczna, April Clifford – amerykańska bohemistka, zafascynowana twórczością Hrabala, odwiedzająca go w Czechosłowacji i organizująca mu objazd po Stanach Zadowolonych Ameryki, jak Hrabal nazywa USA. Fascynacja Hrabalem nie przeszkadza jej być prawdziwą Amerykanką, lekko szaloną, ale i zapracowaną, ze wszystkimi cechami i problemami kobiety w jej wieku.

Hrabal wykorzystuje to, że pisze „Listy..” w okresie radykalnych przemian demokratycznych w Czechosłowacji, zwanych Aksamitną Rewolucją, do swego rodzaju osobistej spowiedzi z postaw i zachowań , jakie przyjmował w ważnych momentach historii tego kraju. Różnych postaw, nie zawsze takich, z którymi należy się obnosić..

Pewnie łatwiej byłoby powiedzieć, czego w „Listach..” nie ma, niż wymienić nawet główne wątki.

A więc są, obowiązkowe dla każdej biografii, wspomnienia z dzieciństwa, choć raczej mało zauważalne wśród innych spraw. Najwięcej miejsca zajmują wspomnienia i odniesienia do twórców czechosłowackiej kultury, zarówno wielkich, jak i tych mniej znanych, zarówno w kraju, jak na emigracji. To właśnie domy emigrantów są przystaniami na trasie podróży autora „Postrzyżyn”. I – jak to na ogół z emigrantami bywa – jedni odnajdują się w nowej rzeczywistości, inni muszą szukać zupełnie innego sposobu na życie. Ale wszyscy, i Hrabal pokazuje to dokładnie, są złaknieni wiedzy o kraju, a każdego przybysza traktują niemal jak cząstkę utraconej - mają poczucie, że na stałe - ojczyzny. Sporo miejsca poświęca Hrabal swoim fascynacjom, głównie artystycznym, do których należą, między innymi, Jaroslav Hasek, Zygmunt Freud, Samuel Beckett, ale przede wszystkim chyba, pewnie z racji czeskiego pochodzenia , Andy Warhol.

Osobny, istotny wątek stanowi postać Waclava Havla. Hrabal opisuje, w swoisty dla siebie sposób, nie tylko drogę Havla do prezydentury Czechosłowacji po Aksamitnej Rewolucji, i w tym zakresie „Listy..” stanowią niemal reporterski zapis tej drogi, ale także wzajemne relacje obu wielkich pisarzy, które to relacje nie zawsze były równoległe. Odniosłem wrażenie, jakby Hrabal chciał się usprawiedliwiać, może nawet przymilić nowemu prezydentowi.

Są też w książce, rzadkie wprawdzie, polonica. Hrabal docenia rolę Polski w obalaniu komunizmu, zasługi Wałęsy i „jego Solidarności”, pokazując jednak trochę ironicznie złożoność postaci przywódcy polskiego Sierpnia.

Nawet miłośnicy zwierząt znajda w „Listach..” coś dla siebie. Hrabal znakomicie portretuje ukochane koty, przy czy wiele jest tam analogii do postaw i zachowań ludzi.

To ciekawe podsumowanie życia autora, bo – to ważne – listy powstały, gdy Hrabal miał siedemdziesiąt pięć lat.

„Listy…” nie są lekturą łatwą, taką do kufla czeskiego piwa, o którym autor też często wspomina. Ciągłe zmiany czasu, miejsca, liczne odniesienia do dzieł literackich, czy malarskich powodują, że uwagę trzeba mieć raczej włączoną. Jak to zwykle u Hrabala, trafiają się za to takie piękne perełki słowne, trzeba je tylko wyłuskać.

To lektura obowiązkowa dla miłośników prozy wielkiego Czecha. Ale polecam tę książkę „zapisywacza”, czy „literackiego reportera”, jak określa siebie Bohumil Hrabal, także tym, którzy są zwyczajnie ciekawi świata ostatnich lat. Choć przeczytanie wymaga trochę trudu, jest to trud, który przynosi satysfakcję i przyjemne wspomnienie.


Marta Jardanowska, recenzja książki „Ugly love” Colleen Hoover, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2016

Brzydka miłość, którą zawiodłam

Wiecie jak to jest... Sięgacie po książkę „ukochaną przez miliony kobiet na całym świecie” i zaczynacie czytać. Nie jest to może literatura, którą czytacie codziennie, więc tym bardziej zdajecie sobie sprawę, że otwarty umysł odarty z koncepcji jest absolutnie niezbędny. 100 stron. Czujecie niepokój. Kręcicie się. Nie do końca potrafiliście pozbyć się oczekiwań i pojawia się to ulotne wrażenie, że chyba między Wami a książką brakuje chemii. 150 stron. Zaczynacie obgryzać paznokcie i zagryzać wargi, powoli kiełkuje w Was myśl czy w ogóle macie uczucia. 200 stron. Już wiecie, że aby książkę uznać za „cudo!”, „najromantyczniejszą na świecie” czy „ukochaną”, na najbliższych 144 stronach musi wydarzyć się istny rollercoaster, a i tak już nie ocali to Waszego wizerunku. 300 stron. Już wiecie, że nie spełniliście oczekiwań milionów kobiet na całym świecie. Zawiedliście. Zawiedliście te miliony kobiet. Zawiedliście autorkę. W końcu – zawiedliście samych siebie. W spazmach szlochów pozostaje Wam wtedy krzyczeć w kierunku nieba: „Miało mi się spodobać! Co ze mną jest nie tak?!” i czekać na deszcz rozgrzeszenia. Nie wiecie jak to jest? Ja niestety trochę już wiem.

Wiem, że nieomal wszyscy kochają Colleen Hoover. Dlatego dzisiaj po prostu wyjaśnię dlaczego ja jej nie kocham. Przynajmniej na razie.

Kiedy zaczęła się Hooveromania byłam na innym etapie życia i romanse omijałam szerokim łukiem. Miałam dosyć słuchania o cudownych zbiegach okoliczności i wielkich płomiennych miłościach, których nie zatrzyma nic ani nikt. Niedługo później w moje ręce trafił jakiś fragment o romantycznych uniesieniach bohaterki i kiedy wybuchłam śmiechem uznałam, że to wciąż jeszcze nie czas na tę przygodę. Jakoś na wiosnę stwierdziłam „Jestem gotowa! Odczaruję Colleen Hoover w całości”! Na czytnik przerzuciłam polecone, i brzmiące najmniej jak mi się wydawało infantylnie, Ugly love, i usiadłam któregoś wieczora do lektury. Tak naprawdę początek był obiecujący. Nawet dowcipny. Główna bohaterka Tate, przyjemna w odbiorze. Główny bohater Miles - nawet ciekawie opisany. Dziwny, ale intrygujący. Książkę szybko się czytało, była łatwa i wciągająca. Potem jednak autorka przypomniała mi, że czytam... No właśnie, co ja czytam? Erotyk? Sprawdziłam. Romans. No dobrze. Dla zgodności ze stanem rzeczywistym nazwijmy to romanso-erotykiem. Niestety im dalej w las tym więcej drzew i zamiast (chwila, co ja miałam czuć?) łez wzruszenia, wbijania paznokci w skórę, przyspieszonego bicia serca... Nie, nie miałam mieszanych uczuć. To była po prostu niezła, ale pozbawiona większych emocji lektura.

Będę szczera - według mnie Colleen Hoover pisze doskonałe Harlequiny, tyle że dłuższe i z dużą liczbą scen seksu. Ugly love jest doskonałe dlatego, że w stosunku do standardowych Harlequinów ma znacznie lepiej skonstruowanych bohaterów, którzy są po prostu o wiele mniej papierowi. Oprócz tego pani Hoover bardzo zgrabnie wykorzystuje zabieg retrospekcji, ma bogatszy język (chyba, że akurat wspomina o „majteczkach” albo o „byciu cieczą”, co jest bardzo zabawne, zwłaszcza kiedy czyta to fizyk) i dar przyjemnego opisywania sytuacji. Jednak bądźmy szczerzy, nie jest to skrajnie rzeczywista literatura, za to przesłodzona (ach ta romantyczna scena w deszczu!) lub przedramatyzowana, absolutnie „nie przeżywałam tej książki” (ale ją przeżyłam, nie przeczę), ani nie czuję się „poturbowana emocjonalnie” (tak, istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że to ze mną jest coś nie tak ;)).

Sama czytywałam Harlequiny i nie mam nic przeciwko nim, wręcz przeciwnie, są doskonałą odskocznią. Przyznaję się bez bicia, że wolę te bez agresywnego seksu na kuchennych blatach, ale nie mam nic, absolutnie nic przeciwko, by kobiety tę i pozostałe książki pani Hoover czytały i kochały. Niestety ja nie nazwę Ugly love arcydziełem, ani Colleen Hoover czarodziejką ludzkich serc. Po kolejną książkę autorki pewnie kiedyś sięgnę, aby jeszcze dać jej szansę. Może tym razem to ona mnie odczaruje.


Agata Bleja, recenzja książki „Późny Gomułka, wczesny Gierek” Andrzeja Dziurawca, Prószyński i S-ka, Warszawa 2009

WUJEK SIĘ WIESZAŁ ZAWSZE W NIEDZIELĘ – ale byłby tytuł! Bez namysłu bym sięgnęła. Przypadkowi jedynie zawdzięczam odkrycie zbioru świetnych opowiadań Andrzeja Dziurawca „Późny Gomułka, wczesny Gierek”, bo tytuł zniechęcający.

Szczęśliwie to ciepła proza, utkana z własnych wspomnień, nafaszerowana ogromną ilością smaków z przeszłości, bez polityki, spoko. Opowiadania mienią się wydłubanymi spod warstw czasu historiami rodzinnymi oraz ciekawostkami; i specyficznym poczuciem humoru; i bogactwem zabiegów narracyjnych; i ukazaniem sztuki dojrzewania chłopaka, który ma dwóch starszych braci, a to zupełnie co innego, niż mieć starszą siostrę. I jeszcze, jeszcze, jeszcze…

O humorze

Sporo tutaj staro dżentelmeńskiego humoru, którego pradziadkiem jest Pickwick. Czyli… cienkim, cienkim piórkiem. Weźmy początek:

„Urodziłem się dziewięć miesięcy po śmierci Stalina, ale nie sądzę, żeby między tymi wydarzeniami istniał bezpośredni związek. Mama nigdy nie była w Rosji. O ile wiem, Stalin nie przychodził na nasze podwórko”.

Ciekawostki

Wstecz patrząc, na pokolenie rodziców i dziadków, to same pyszne skwarki opisane, bez cepelii i ludomiłowania, choć po wsiach się działo, a sporo w lubelskich Siedliszczkach. Jak dziadek, w epoce przed żarówką, przy naftowej lampie chłopów ze wsi skrzykiwał, by im Trylogię czytać, a jakby makiem zasiał, tacy zasłuchani; jak znowu babcia Aniela ze wstydu przed jednym studentem, że nie wykarmiła, do sąsiedniej wsi uciekała koczować, póki wszystkożerny malarz miniatur nie wyjechał trudzić się nad maleńką plamką światła, którą malował od pół roku; jak znowu mama w pomorskich Chojnicach, w dni świąt narodowych, ze wszystkimi klasami szkolnymi ruszała nad granicę polsko niemiecką, by Niemcom w twarz wyśpiewywać nasz hymn narodowy. Finezyjność tej diabelskiej sztuczki nie do podrobienia w późniejszych, zbyt dosłownych czasach. Jak wujek Słomiany wieszał się zawsze w niedzielę, po mszy, gdy wujenka po sumie wracała.

W cieniu starszych braci

Dziurawców, dla kolegów Dziurwów, było trzech, w tym autor – najmłodszy. To starsi przecierają szlaki i decydują, co będzie dobre, a co złe. Obaj starsi cieszyli się szacunkiem otoczenia, bo: jeden rzucił szkołę, umiał pluć i nawet w więzieniu pomieszkiwał, drugi był hipisem zanim też się za kratkami znalazł. Najmłodszy nie miał wyjścia: wybrał boks. Niezwykle sugestywny świat okiem chłopaka zapatrzonego w starszych braci. Pozwala zrozumieć, dlaczego nie rodzice, nie nauczyciele, nie książki i nie wszyscy święci. Tylko lokalni bohaterzy. Zwłaszcza, gdy to bracia.

Zabawy narracyjne dla znudzonych

Kto milion książek przeczytał i już go nudzi opowiadanie „po bożemu”, że czas płynie stamtąd dotąd, jak w zegarku, a autor siada z boku i opisuje, to napotka tutaj różne wynalazki narracyjne:

„No więc ciągnęły chude szkapiny furmanki na wschód, ciągnęły na poniewierkę… I znowu się rozpędziłem. Ani szkapiny nie były chude – dziadek kochał konie, dbał o nie nieraz bardziej niż o rodzinę. A i do Włodzimierza nie było daleko".

W innym miejscu:

„Zabili mnie w piątek, 29 września 1978 roku. Wieczorem. Niedawno była rocznica. Nie zapaliłem świeczki na swoim grobie. Nie mam grobu.”

---

Osobno do odkrycia zmagania młodego chłopaka z miłością, począwszy od szkolnej brunetki, która mu życzy całowania z blondynką, przez miłość, która uciekła do Tegucigalpy, po wyznanie klęski, a może sukcesu? – „Jak nie zostałem mężczyzną?. I jeszcze, jeszcze, jeszcze…

Spotkanie w Tłuszczu

opublikowano: 2017-10-16 15:50:58

Bibliotekę Publiczną w Tłuszczu odwiedzamy regularnie od kilku lat i coraz bardziej lubimy to miejsce :) Tym razem spotkaliśmy się tu z gimnazjalistami zainteresowanymi pisaniem. Dyskutowaliśmy o tym, jak zmienia się język i dlaczego warto uważnie przyglądać się nowym słowom. Henryk Sienkiewicz zainspirował nas do rozmowy o archaizmach i słowach lubianych / zapomnianych. Poćwiczyliśmy też swoją językową wyobraźnię i popracowaliśmy nad stylem :) Dziękujemy za to wyjątkowo twórcze przedpołudnie!

tl1 tl2 tl3 tl4

Pilawa i Trąbki

opublikowano: 2017-10-06 18:00:16

Za nami bardzo udane warsztaty pisarskie w Pilawie i Trąbkach, dyskusja o Henryku Sienkiewiczu, anagramach, kotełach, umizgach i wyrywaniu, próbny alarm przeciwpożarowy i ewakuacja (też udana) oraz dwa obiady w szkolnych stołówkach :) Dziękujemy uczestnikom zajęć, goszczącym nas szkołom i jak zawsze niezawodnej Bibliotece Publicznej w Pilawie za dopięcie wszystkiego na ostatni guzik.

mozaika1

Dwa warsztaty w Żółwinie

opublikowano: 2017-09-28 18:10:49

Dziś na warsztatach w Zespole Szkół w Żółwinie rozmawialiśmy o kropkach, takaniu i szafiarkach, pisaliśmy o samotności w aerozolu i sprawdzaliśmy, jak wygląda maluma. Dyskusja o anestesjolożkach, Poleszuczkach i prezydentkach była ostra jak jalapeño!

żółwin_mozaika

W Garwolinie po raz drugi

opublikowano: 2017-09-26 11:15:25

Po dzisiejszych warsztatach w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej w Garwolinie wiemy, co jest teraz sztosikowe i umiemy dać znać, że mówimy z sarkazmem. Dyskutowaliśmy też o Szekspirze i Sienkiewiczu, szukaliśmy słów tłustych i posępnych, sprawdzaliśmy, w jakiej sprawie fatyguje się fatygant i czy umizgi to na pewno rodzaj makaronu :) Dziękujemy za dwa świetne spotkania!

g1 g2 g3 g4

W Nadarzynie i Wiązownie

opublikowano: 2017-09-21 16:34:18

Rozmawialiśmy dziś o spojlerowaniu, lajkowaniu, ancymonie i umizgach, szukaliśmy słów tłustych i zabawnych, sprawdzaliśmy siłę naszych językowych przyzwyczajeń i pisaliśmy o samotności w aerozolu. Okazało się niestety, że "hejka naklejka" odchodzi do lamusa, ale na szczęście nasze zajęcia to nadal mega, giga, wielki sztosik :) Za zaproszenie dziękujemy Bibliotece Publicznej Gminy Wiązowna i Bibliotece Publicznej Gminy Nadarzyn!

mozaika_nadarzyn_wiązowna

Ratujemy słowa!

opublikowano: 2017-09-18 08:05:51

Po audycji w radiowej Trójce przyszło do nas dużo ciekawych listów :) Jednym z nich postanowiliśmy się z Państwem podzielić, oczywiście za zgodą autorki, pani Anny Czapkiewicz.

"Dzień dobry,

zafascynowana wysłuchałam dziś części audycji w Trójce, w której usłyszałam o projekcie Wspólny Mianownik. Natychmiast postanowiłam skontaktować się i opowiedzieć "swoją historię".

Wiele lat temu uczyłam dziesięcioosobową grupę młodzieży, przygotowując ich do matury z języka angielskiego. Dziś już nie pomnę od czego się to zaczęło, ale każde sobotnie spotkanie rozpoczynaliśmy od uczenia się „słów grillowo-nieprzydatnych”, jak nazwał je Andrzej Poniedzielski, np. eufemizm lub emfaza oraz słów wychodzących z użycia, np. serwantka.
Młodzież chętnie uczyła się tych słów. Aż pewnej soboty przyszłam z mocnym postanowieniem, żeby nie stracić ani minuty na rzeczy inne i natychmiast rozpoczęłam prezentowanie problemu do opanowania i przećwiczenia. Kiedy brałam oddech po dłuższej wypowiedzi, jeden z uczniów powiedział: „A słowo na dziś?”
Byłam tak "zanurzona" w angielskim, że przez ułamek sekundy nie wiedziałam, o czym on mówi. Ale po chwili zrozumiałam, o co mu chodzi i nerwowo zaczęłam w pamięci szukać słowa. Na szybko wyszukałam "trotuar" i okazało się, ze to był strzał w dziesiątkę. Przy okazji opowiedziałam, jak w tłumaczeniu książki z angielskiego spotkałam się z wykorzystaniem tego słowa, aby pokazać, że w USA inaczej nazywa się to, co w UK jest trotuarem. A przyswojenie sobie słowa chodnik (sidewalk) miało symbolizować wtopienie się w realia Nowego Jorku .

Absztyfikanta sprawdziłam zaraz na młodziutkiej recepcjonistce w siłowni i byłam pod wrażeniem, że bez chwili zawahania podała właściwą definicję.

Inna historia dotyczy katafalku. Pracując z dwiema maturzystkami nad tekstem do egzaminu IELTS natknęłyśmy się na słowo „katafalk”. Kiedy zapytałam co to jest, usłyszałam, że to coś niemiłego. A na moje pytanie dlaczego tak mówią, usłyszałam, że pamiętają, jak w "Tangu" Mrożka babcia była wysyłana na katafalk, ale nigdy nie przyszło im do głowy zapytać o to słowo albo sprawdzić jego znaczenie w słowniku języka polskiego.

Gorąco gratuluję projektu i trzymam kciuki, żeby jak najdłużej chciało się Wam chcieć. Bravo, bravo, bravissimo. Łapka w górę!

Pozdrawiam cały zespół.

Anna Czapkiewicz

P.S. A może uratować „kocie łby”, które okrutnie dały mi się we znaki podczas niedawnych spacerów po Wrocławiu, zanim zaczęłam pilnie korzystać ze szpilkostrady.

Radiowa Trójka o ratowaniu słów :)

opublikowano: 2017-09-14 18:01:18

Dziś w Programie Trzecim Polskiego Radia Anna Błaszkiewicz i Ola Rzążewska opowiadały o słowach lubianych / zapomnianych, o warsztatach pisarskich, kajecie dziadka i absztyfikancie.

Przy okazji udało im się namówić Katarzynę Pruchnicką, która prowadziła audycję, by uratowała od zapomnienia swoją ulubioną hecę!

Fot. Jacek Łagowski

katarzyna_pruchnicka

Czytajcie i piszcie :) Czekamy na recenzje!

opublikowano: 2017-09-12 16:50:14

Nowość, coś z klasyki, a może bestseller? Napisz niedługą (maks. 4 tys. znaków) recenzję ostatnio przeczytanej książki i przyślij na adres konkurs.koncentrat@gmail.com

Czekamy do 6 października! Jury wybierze najlepszą pracę (główna nagroda to czytnik e-booków) i przyzna trzy wyróżnienia (będą to zestawy papierowych nowości książkowych). Nim przyślesz do nas tekst, przeczytaj koniecznie i książkę, i REGULAMIN KONKURSU (klik) :)

napisz recenzję

Wyniki pierwszego konkursu!

opublikowano: 2017-09-03 21:05:53

Na początku przedstawimy nasze jury:
- dr Agata Hącia jest językoznawcą, współpracownikiem Rady Języka Polskiego, wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego
- Anna Dąbrowska to dziennikarka, redaktorka i wykładowczyni akademicka
- prof. dr hab. Michał Kuziak jest historykiem literatury z Uniwersytetu Warszawskiego

Teraz fanfary!

Jury postanowiło nagrodzić czytnikiem e-booków panią Alicję Görlich, autorkę tekstu o słowie KLĄKRY.
Dr Agata Hącia: Bardzo sprawnie napisana praca. Spójna, pomysłowa, wciągająca. Wybrane słowo, doskonale używane w różnych kontekstach (konkurs dotyczył przecież ulubionego wyrazu), wprowadza w świat rzeczy i emocji. Tekst porusza wyobraźnię: od teraz już zawsze będę się się doszukiwać w fornirowanych szafach bałwanów z kluczami w nosach. Osobista historia, która jednak nie przekracza granic prywatności - nadawcy ani odbiorcy.
Anna Dąbrowska: Trudno jest pisać teksty osobiste bez wpadania w infantylizm. Trudno także połączyć historię z opowieścią o słowie. Najtrudniej jest posługiwać się sprawnie językiem, oddając to, na czym dokładnie nam zależy. W pracy o kląkrach udało się to bezbłędnie. Mamy tu wzruszającą opowieść meblarsko-lingwistyczna, którą czyta się z przyjemnością.
Prof. Michał Kuziak: Dobrze napisany tekst poświęcony rzadkiemu słowu, skupiony wokół jego znaczenia (rzeczy zbędne, niepotrzebne, nieużyteczne). Zwraca uwagę sprawne połączenie osobistej narracji z wątkiem znaczenia ulubionego słowa.

Jury przyznało tez trzy wyróżnienia (zestawy książek).

Wyróżniona została Barbara Lisicka za wiersz o MAŚLE.
Dr Agata Hącia: Zabawa słowem, która zdaje sobie sprawę z tego, że jest właśnie zabawą - i nie udaje niczego innego. Wesoły, bezpretensjonalny tekst, sprawny językowo, wciągający czytelnika w opowiadaną historię. Podczas lektury uśmiechałam się do bohaterów tekstu, i była to reakcja szczera oraz pełna sympatii.
Anna Dąbrowska: Ten zabawny wierszyk o produkcie codziennego użytku po prostu mnie urzekł. Zabawa słowami w formie poetyckiej to wyższa szkoła jazdy.
Prof. Michał Kuziak: Sprawna rymowanka poświęcona tytułowemu słowu, wyróżniająca się zabawowym podejściem do tematu, poczuciem humoru i skłonnością do gier słownych autorki.

Wyróżniony został Zdzisław Hofman za tekst o MIMOZIE.
Dr Agata Hącia: Ciekawy tekst wykorzystujący grę znaczeń i konotacji opisywanego słowa. Czym innym jest słownikowo oraz encyklopedycznie rozumiana mimoza, czym innym była w rodzinnym języku autora. Inne wreszcie odniesienie ma w języku Mazowszan. Czuły, osobisty tekst, można powiedzieć: delikatny jak mimoza. Odkrycia botaniczno-językowe pozwoliły odczarować wspomnienia, które zaważyły na emocjach małego chłopca, a dziś - dojrzałego mężczyzny.
Anna Dąbrowska: Trochę staroświecko, trochę botanicznie. Autorowi udało się nie tylko przenieść mnie do Neapolu, ale i zainteresować botaniką.
Prof. Michał Kuziak: Ciekawie splecione rozważania semantyczne nad znaczeniem (wieloznacznością) ulubionego słowa z osobistą historią; paralela łącząca piszącego z tytułową rośliną ma zresztą głębszy metaforyczny sens. Tekst odznaczający się subtelnym aspektem poetyckim.

Wyróżniona została Grażyna Pijet za tekst o ABSZTYFIKANCIE.
Dr Agata Hącia: Bardzo sprawnie napisany tekst. Historia opiera się na grze znaczeniem i konotacjami związanymi z wybranym słowem: bohater, Tadeusz, choć już dawno przestał być absztyfikantem (bo został przyjęty przez Wisię), zachował pewne cechy: z miłości do wybranki wciąż się stara o jej względy, i wciąż okazuje uczucie, mimo upływu lat. Można więc powiedzieć: już od dawna kocha - a wciąż jest zakochany.
Anna Dąbrowska: Autorka wybrała słowo ciekawe i z lekka zapomniane. Dlatego już za sam ten fakt warto pracę wyróżnić. Jednak nie tylko. Autorce udało się stworzyć historię, która ma swoja atmosferę i trafnie oddaje istotę bycia małomiasteczkowym absztyfikantem.
Prof. Michał Kuziak: To dobrze napisana i ciekawa historia prywatna, w którą wplecione zostało ulubione słowo. Autorka sprawnie zmienia perspektywy czasowe opowiadania. Bez wątpienia tekst przykuwa uwagę i sprawia przyjemność w lekturze.

I jeszcze jedno małe wyróżnienie :) Specjalnie wybrana przez nas książka powędruje do Bożeny Wierzbickiej, która napisała o WRZECIONIE.
Prof. Michał Kuziak: Tekst o szczególnym walorze refleksyjnym. Autorka umiejętnie łączy prywatne doświadczenie z fragmentem wiedzy poświęconym desygnatowi ulubionego słowa oraz z rozważaniami na temat istnienia (przywołując przy tym lektury, film, piosenkę).

Zwycięzcom gratulujemy! W ciągu najbliższych dwóch dni odezwiemy się do Państwa telefonicznie albo mailowo.

Chcemy też bardzo podziękować wszystkim uczestnikom konkursu - jury naprawdę nie miało łatwego wyboru!

A o to nagrodzone teksty!

Alicja Görlich
Kląkry

W moim na wskroś galicyjskim środowisku słowo kląkier zawsze budziło znak zapytania w oczach znajomych. Nie wiem jakimi dróżkami dotarło do mojego domu z odległej Wielkopolski, a może ze Śląska. Fakt, że się przyjęło.

W malutkim mieszkanku moich rodziców stało kilka kląkrów, a ich kląkrowatość była im stale wypominana. Niczemu nie zawiniły, co więcej, zaspokajały potrzeby ludzkie w biednych, powojennych czasach, toteż szydercze „ale kląkier”, gdy trzeba było którykolwiek przesunąć, było co najmniej niesprawiedliwe.

Kląkrem, który nie pamiętam kiedy zniknął mi z oczu, był rozkładany tapczan nazywany amerykanką. Jego aksamitne pokrycie w kolorze ciemnoniebieskim czuję w dłoni do dziś. Mechanizm, dzięki któremu z miejsca do siedzenia robiło się miejsce do spania, intrygował mnie co wieczór. Pięknie gięte drewniane oparcia pod łokcie były dla moich miśków i lalek bezpieczną podpórką przez noc. Kląkier, choć dawał godny wypoczynek, przeklinany był dwa razy dziennie, aż w końcu nastąpiło to, co musiało nastąpić: jego miejsce zajęła wersalka o szorstkim pokryciu w brudno buraczkowym kolorze. Nikt nie nazywał wersalki kląkrem, choć, jak mało co, na to zasługiwała.

Czy to z poziomu amerykanki, czy wersalki przez całe dzieciństwo obserwowałam inny zacny kląkier, którego proweniencja była dla mnie równie tajemnicza, co amerykanki. Szafa. Była czterodrzwiowa z fornirem w bałwany. Bałwany miały w nosie klucze, a stały na czteropalczastych szerokich łapach. Tak kazała mi widzieć oryginalne wzory orzechowego drewna moja dziecięca wyobraźnia. Z bałwanami rozstałam się już osobiście, niemal we łzach, kiedy likwidowałam rodzinne mieszkanie. Potężna szafa nigdzie by już nie pasowała, choć doceniałam jej modernistyczną urodę i solidność. Jej kląkrowatość nie miała swojego miejsca w świecie sklejki i płyty paździerzowej, a przede wszystkim w świecie niedometrażu. Oddając ją w ręce handlarza staroci myślałam: „Kochany kląkrze, mam nadzieję, że zagrasz w teatrze”. Bo, pomimo zwalistości, w kląkrach była zacność, styl i ciepło.

Po latach przeprowadziłam się do mieszkania mojego męża. To dopiero była stajnia kląkrów! Fotele – tapicerowane matrony i komody – krótkonogie spaślaki, szafy z podwójnymi dnami i przysadzisty stół na grubych nogach. Nie przeczę, była tam atmosfera. Ale kiedy przyszła pora wyprowadzki, te meblarskie perszerony ujawniły czystą postać swojej kląkrowatości: w niezbyt dużym mieszkaniu - rocznik 2004, przy kwadratowych oknach z taflą szyby i stolarką drzwiową obliczoną na góra 15 lat wyglądały jak skamieliny. Wypełniły prześwietlone słońcem wnętrze, niewiele pozostawiając miejsca mieszkańcom. I choć ich niezwykłość nadal przykuwała uwagę, w nowym miejscu były po prostu kląkrami. Tylko ciepłe wspomnienie o dziadkach pozwalało dwudziestokilkuletniej właścicielce iPhona tolerować niewygodę obcowania z nimi. Do czasu. Czas jednak okazał się łaskawy dla niechcianych mebli.

Wybudowaliśmy dom. Przestronny, drewniany, jasny. Piękny. Za oknami – las i łąka. Zabrać tam kląkry? – zastanawialiśmy się. Ten tapczan, choć niezwykły, bo okrągły, ale jednak po przejściach, te brzuchate komody z odłupanym fornirem, to biurko jak tur? Ależ tak! Właśnie tam należy je postawić! I stoją. Otwarta przestrzeń, powietrze i miodowy odcień drewnianych ścian pozbawiły je kląkrowatości. Kląkry przestały być kląkrami. Moja ciemnoniebieska amerykanko, moja szafo z bałwanami, nie załapałyście się.


Barbara Lisicka
Masło

Mój Mąż – smakosz z miasta Jasła,
nie zjadł chlebka, bo bez masła.
Maselniczka też bez masła,
bo zawartość jej wygasła.

- Drogie masło! Nie ma masła!
Masłem Polska się zapasła!
Od dziś chlebek już bez masła!
A na chlebku będą hasła.

Bądź poetą i do masła
wymyśl sobie jakieś hasła.
Wymyśl sobie rym do masła,
może „ Jasła” albo „pasła”?

W Jaśle krowę Janka pasła.
Mleko do wyrobu masła
wydoiła z tej, co pasła.
Otrzymała sporo masła.

Jaki jeszcze rym do masła?
Może trzasła albo zgasła.
Radość Janki nieco zgasła,
bo zbyt mało było masła.

Poszła do tej, co ją pasła,
by dorobić trochę masła.
Krowa trawy się napasła,
więc oddała jej do masła,

Słysząc z jej ust takie hasła:
„Oddaj, czegoś się napasła,
Potrzebuję jeszcze masła” -
dała Jance mleka z Jasła.

Dorobiła Janka masła,
lecz żarówka nagle zgasła.
I po ciemku ciasto z masła
piekła Janka (– tu brak hasła.)

Kiedy Jance światło zgasło
coś tam w izbie lekko trzasło.
A to drewno w piecu trzasło,
bo strzelało właśnie masło.

Własny wyrób, także masło,
Ssprawdził się gdy światło zgasło.
Z mleka krowy, co się pasła,
kubka mąki, krztyny masła.

I w smakosza z miasta Jasła
jakaś iskra chyba trzasła.
Ten, co chytrą miał kobietę,
szybko zmienił się w poetę.


Zdzisław Hofman
Mimoza

Słowo brzmi szumem wiatru od morza, jest ciepłe jak wiosenne słońce. Nie ma go w atlasach polskich roślin. W naszym klimacie mimozę można spotkać tylko w doniczkach.

Skąd taka sława, skąd ciekawość tą rośliną? Mimoza jest piękna, krucha i miła. Pierzaste listki jak koronka. Kwiaty fioletowe, różowe lub żółte, zależnie od gatunku, delikatne, prawie puszyste. Najbardziej wrażliwa jest mimoza wstydliwa. Cecha uzasadniona i nieskrywana. Po dotknięciu jej listki omdlewają, więdną. Potrzebują czasu by przestać się „wstydzić”. Przez swą wrażliwość nazywana jest też czułkiem – przeczulona na dotyk.

Mimoza jest okryta również złą sławą. Weszła do języka jako synonim ludzkiej słabości, nadwrażliwości, kruchości zdrowia.
Pamiętam z dzieciństwa opinię rodziców o dzieciach, o mnie także: „To taka mimoza”.
Fakt, chorowałem często, przysparzając bliskim zmartwień. Astma w połowie XX wieku trudno poddawała się leczeniu, nie było czym. Słynny profesor, do którego co roku jeździliśmy z ojcem do Krakowa, na ulicę Jagiellońską, tuż koło średniowiecznej siedziby Uniwersytet, oglądał niezadowolony koszule i swetry zdejmowane ze mnie. „Za dużo tych barchanów, hartować trzeba, hartować, a kolega myje się w zimnej wodzie czy ciepłej?”.
Miały to być takie działania walki z „mimozą”, do tego wrażliwą i przeżywającą wszystko co działo się wkoło. Dziś wiem, że bycie wrażliwym człowiekiem to zaleta a nie wada, mimoza to nie choroba a roślina, krzew, małe drzewo.

Słowo mimoza wróciło do mnie w Neapolu. We wrześniu 2014 roku z grupą znajomych spacerowaliśmy po wąskich uliczkach starego miasta, pełnego gwaru, zapachów i atmosfery włoskiego wieczoru. Urzeczeni koncertem pieśni neapolitańskich, wysłuchanym poprzedniego dnia, rozmawialiśmy o muzyce, piosence. Joanna – stale mieszkająca we Włoszech Polka, wielbicielka Czesława Niemena zapytała: „Ja czegoś nie rozumiem, wyjaśnij mi dlaczego „Mimozami jesień się zaczyna”? To jest nieporozumienie. Mimozy zakwitają wczesną wiosną i nie rosną w Polsce”.

Przydały się moje dawne zainteresowania botaniczne. Opowiedziałem jej o nawłoci pospolitej, że to ona jest bohaterką pierwszej linijki wiersza. A sprawcą zamieszania nie jest Czesław Niemen tylko Julian Tuwim, autor „Wspomnienia”. W języku botanicznym początek powinien brzmieć: „Nawłociami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła”.
Nawłoć jest urodziwym chwastem, o delikatnych, złotawych kwiatach i miodowym zapachu, upiększa bukiety noszone do Matki Boskiej Zielnej – 15 sierpnia. Poeta wiedział, że to co systematyka roślin opisuje jako nawłoć, mieszkańcy Mazowsza nazywają mimozą. Ma ona ciekawy zwyczaj. Zakwita w sierpniu gdy dni są jeszcze gorące a noce już chłodne. Dlatego stała się symbolem zwiastującym jesień. Piosenka Niemena odzyskała sens.


Grażyna Pijet
Absztyfikant

W lecie nad starą apteką zwieszały się gałęzie morwy, ciężkie od owoców. Na ścieżce prowadzącej do środka i w samym ogrodzie leżało ich mnóstwo; gdy się je nadepnęło, wydawały ciche mlaśnięcie. Lubiły ich słodko-gorzki smak.

Starsza, Wisia, zawsze miała kliku adoratorów. Nic sobie z nich nie robiła i właśnie to przyciągało chłopaków z okolicy. Jej cukierkowa uroda wyróżniała ją spośród zwyczajnych dziewczyn. Miasteczko było małe, prowincjonalne; wydawała się tu kimś z lepszego świata. Nieduża, miała małe dłonie i stopy; i ta twarz aktorki z przedwojennych filmów. Smosarska - tak będą o niej mówić - te same oczy, usta, włosy ułożone w modne fale.

Tadeusz był już wtedy kimś. Jego ojciec chorował, wcześnie przekazał mu aptekę. Dużo starszy od Wisi, stateczny, jak mówią, z szacunkiem. I bogaty, takiego konkurenta każda chciałaby mieć.

Tadeusz jest nieśmiały. Małomówny. Wisia przychodzi często do apteki po syrop dla matki. Matka ma słabe płuca i ta choroba wcześnie ja zabierze z tego świata.

Koło kasy stoją karmelki w dużym szklanym słoju z ciemnego szkła. „Kukułki” , jej ulubione. Przełyka ślinę. Z zaplecza wysuwa się aptekarz, w białym, wykrochmalonym fartuchu. Podaje jej torebkę pełną cukierków, uśmiecha się nieśmiało.
Absztyfikant! - chichocze brat; niepostrzeżenie wsunął się za Wisią, wyrywa jej torebkę z cukierkami i ucieka.

W domu jest ich pięcioro. Ona jest najstarsza, potem Bola, dwóch braci, no i najmłodsza, Halinka. Po wojnie zostaną już tylko we trzy, bracia nie żyją. jeden umarł na Hiszpankę, drugi w więzieniu na zapalenie płuc, siedział za kradzież łyżew. Biedak, tak chciał mieć łyżwy!

Wisia nie pomagała ojcu w obejściu, nie była stworzona do ciężkiej pracy. Po śmierci matki wzięła ją do siebie ciotka Rozalia, dzięki niej skończyła gimnazjum i szkołę średnią. Poszła potem na studia. Na farmację, jak Tadeusz.

Tadeusz pozostał nieśmiały, cichy. Przezwisko przylgnęło do niego. Absztyfikant. Wisia długo go zwodziła, stroiła sobie żarty Umawiała się na randkę, nie przychodziła. Gdy ją napominano, wzruszała ramionami i śmiała się.

Był cierpliwy, wybaczał jej wszystko.

Kiedyś umówił się z Wisią w „Stokrotce” naprzeciwko apteki. Obok, za kioskiem, ukryte w jego cieniu, chichoczą obie z Halinką. Tadeusz ubrał się starannie, w sztuczkowy garnitur, jest gładko wygolony, czeka. Nic go nie zrazi. Chce Wisi i tylko jej. Jest dla niego najpiękniejsza.

Jest rok 1975, wrzesień. Mieszkają już w Warszawie, na Barskiej, razem z synem Januszem. Mieszkanie jest duże, przestronne, dwa pokoje w amfiladzie. Siedzą we trójkę i oglądają telewizję. Na ekranie pojawia się młoda kobieta, ma mocno umalowane oczy, czarne włosy spięte w modny kok. Szpilki.

Popatrz, Janusz! Ale babka! –zachwyca się Tadeusz Ale Wiśka ładniejsza! - dodaje z przekonaniem.

Oboje są już na emeryturze. Janusz dużo podróżuje po świecie. Jest kawalerem. Rodzicom raz na dwa, trzy lata funduje wycieczkę - nad Balaton, do Soczi, popłynęli nawet w rejs Batorym. Tadeusz nie lubi podróżować, najchętniej siedziałby w domu z Wisią, wśród bibelotów i pamiątek przywiezionych z podróży. W niedzielę obowiązkowo do kościoła, potem na kawę do Europejskiego, obiad w domu, drzemka. Jest wtedy najszczęśliwszy, ma blisko siebie swoją ukochaną. Czasem zapraszają gości, ale on jest zadowolony, jak już sobie pójdą. Wzdycha z ulgą.

Wisia traktuje go z pobłażliwością, sztorcuje jak sztubaka. On z niezmąconym spokojem przyjmuje jej uwagi i żarty. Z absztyfikanta przedzierzgnął się w męża Wisi, i napawa go to głębokim zadowoleniem.
Chcesz jeszcze herbaty? - pyta.
Drepce do kuchni, nalewa mocno pachnącą esencję, dopełnia wrzątkiem, na talerzyku kładzie ponczowe ciastko, jej ulubione.
- Ile cukru?
Nigdy nie pamięta, że ona nie słodzi herbaty do ciasta!
Ten Tadeusz! – wzdycha Wisia.


Bożena Wierzbicka
Wrzeciono

Siedzę i oglądam po raz kolejny film Andrzeja Kondratiuka „Wrzeciono czasu”. To rodzaj pamiętnika pisanego kamerą. Zarejestrowany upływający czas. Przemijanie. Życie z dala od zgiełku panującego w wielkim mieście. Ucieczka przed hałasem, pospiechem, tempem coraz szybszym, by nadążyć, by się nie zgubić, nie zatracić tego, co nas łączy z naturą.

Spotkałam się ze słowem „wrzeciono”, gdy byłam zuchem. Z gromadką dzieci śpiewaliśmy piosenkę: „U prząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki, przędą sobie przędą jedwabne niteczki”...i refren: „kręć się kręć wrzeciono, wić się tobie wić, kto pamięta lepiej, czyja dłuższa nić.”

Miałam siedem, może osiem lat, i dość bujną wyobraźnię. To była dla mnie niezwykła magia, że z takiego kłapcia można uprząść długą nić. Kłapciem nazwałam pobieranie nici z kądzieli. Kądziel kojarzyła mi się także z watą cukrową oplatającą długi patyk. Próbowałam stworzyć z niej nić, ale dotknięty paluszkami słodki puszek, sklejał mi je pyszną lepkością, nadającą się tylko do smacznego oblizania. Pocieszałam się, że moja nieudana nić piękniej pachnie, od tej usnutej z brzydkiego kłapcia.

Wcześniej zachwycałam się ilustracją pana Jana Szancera do mojej ulubionej baśni o Śpiącej królewnie, która ukłuła się w paluszek i zasnęła na wiele lat, aż obudził ją pocałunkiem, piękny królewicz. I na tym obrazku siedzi siwa staruszeczka przy kołowrotku. Pamiętam jak rozdzielałam grubą wełnianą nić na drobne kłapcie, z których została uprzędzona. Nie mogłam się nadziwić, że jest taka równa i że trudno ją rozerwać.

W oglądanych kołowrotkach w ludowych skansenach sprawdzałam, jak wygląda wrzeciono i o nie pytałam przewodnika.

Pierwszy ręczny kołowrotek powstał w Indiach ok. XI wieku. Był zestawem kądzieli i wrzeciona. Potem wprowadzono korbę, która napędzała wrzeciono. Dowiedziałam się, że wraz z rozwojem cywilizacji, wiele kołowrotków zostało porąbanych i spalonych jako opał. Zostały już tylko muzealne pojedyncze unikaty.

Mieszkańcy antycznego Rzymu byli bardzo przesądni. Według ich poglądów, pecha mogły przynieść kobiety niosące wrzeciona, tak jak np. kot, który nieproszony, wchodził do domu, albo piejący kogut. To znalazłam w książce „Burdubasta bis” czyli kolejna porcja sentencji objaśnionych przez starego osła i spisana przez Stanisława Tekiela.

Słowo „wrzeciono” z upływającymi latami, nabiera większego sensu i jego brzmienie dalej mnie zachwyca. Czy czasem nie zaniknie w elektronicznym świecie, w którym rękodzieło wypierają układy scalone? Czy ten potrzebny drewniany element, część kołowrotka, nie został już zastąpiony w maszynie przędzalniczej, zwykłym przyciskiem uruchomiającym jej pracę? I jest określony np. symbolem „W”. Nie chcę w to wnikać, pamiętając te unikalne eksponaty muzealne.

Wrzeciono zachwycało mnie swoim brzmieniem, kojarzyło się z czymś trwałym, mocnym i znalazłam to moje własne uzasadnienie, właśnie w tytule filmu Kondratiuka.
Gdy człowiek jest młody, pochłania go codzienność. Rytm z jakiego nie chce wypaść. Rodzina dzieci, praca. Wrzeciono tka upływające dni.

Teraz, gdy odpadły pewne obowiązki, zaczęłam się rozglądać, przypatrywać temu, co mnie otacza. Jaki ten świat jest piękny. Wiosna pachnąca kolorami kwiatów, lato z odcieniami soczystej zieleni, jesień w gorących barwach i nostalgiczna biało-błękitna zima. Kolejne lata i kolejne obrazki pór roku. Mijają, ale pozostają wspomnienia. Tworzą nasza przemijająca historię

Zapytałam parę osób: zaprzyjaźnionych sąsiadów i znajomych właścicieli psów spacerujących po uliczkach naszego osiedla z czym im się kojarzy słowo „wrzeciono”. Wszystkim, poza jedną osobą, tak po prostu - z kołowrotkiem. Ale jedna mila pani powiedziała coś niebanalnego.

Z nawlekaniem kolejnych dni na długą nić życia.

Muszę się postarać, by nie zapomnieć tego, co już stworzyło tę długą nić mojego życia, moje wrzeciono czasu.

A jakie jest Twoje ulubione słowo? Czekamy na odpowiedzi do 28 sierpnia!

opublikowano: 2017-07-26 06:46:51

Absztyfikant, koafiura, szmizjerka? Źdźbło, zmierzch, chrząszcz? Lajkować, heheszki a może szafiarka? Jeśli macie swoje ulubione słowo, napiszcie o nim niedługi tekst (maks. 4 tys. znaków, forma dowolna) i przyślijcie na adres konkurs.koncentrat@gmail.com

Czekamy do 28 sierpnia! Jury wybierze najlepszą pracę (główna nagroda to czytnik e-booków :) ) i przyzna trzy wyróżnienia (będą to zestawy papierowych nowości książkowych). Nim przyślecie do nas tekst, przeczytajcie REGULAMIN KONKURSU (klik).

konkurs_fb

Wakacyjne niespodzianki :)

opublikowano: 2017-06-23 14:58:44

Latem nie prowadzimy warsztatów, ale też nie leniuchujemy :) W lipcu i sierpniu będziemy wrzucać na stronę ciekawe materiały i zaproponujemy Wam udział w konkursach, które właśnie obmyślamy. Będzie można wygrać czytniki książek elektronicznych i nowości książkowe.

To będą udane wakacje!

balony

Spotkanie w Miastkowie

opublikowano: 2017-06-09 14:49:01

Dziś dyskutowaliśmy o kształcie malumy, szpieżkach, fatygantach i słowach ponurych. Pisaliśmy sobie o miłości, wiewiórkach i ancymonie. A to wszystko przy domowym serniku na zimno :)

Takie rzeczy tylko w bibliotekach!

Uczestnikom dzisiejszych warsztatów dziękujemy za zaangażowanie, a bibliotece w Miastkowie Kościelnym za zaproszenie.

Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o organizowanych przez nas spotkaniach, zajrzyjcie do zakładki WARSZTATY DLA UCZNIÓW (klik).

miastkow_fb

3... 2... 1... Start!

opublikowano: 2017-06-06 14:44:29

Za nami pierwsze w tym sezonie warsztaty pisarskie :)

Z gimnazjalistami z Garwolina rozmawialiśmy o ancymonach, chirurżkach i bajerantach, pisaliśmy o samotności w aerozolu i momencie, w którym wszystko się zmieniło. Spotkanie pomogła nam zorganizować nasza ulubiona Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna w Garwolinie. Dziękujemy serdecznie!

g1 g2 g3 g4

Zapraszamy do współpracy!

opublikowano: 2017-06-01 14:36:24

Zachęcamy do skontaktowania się z nami biblioteki (także szkolne) z Mazowsza, które działają w małych miejscowościach (do 20 tys. mieszkańców) i chciałyby wspólnie z nami zorganizować bezpłatne warsztaty pisarskie dla gimnazjalistów.

Można nas do siebie zaprosić wiosną lub jesienią 2017 r. W sumie przeprowadzimy 20 spotkań.

Zajęcia są przeznaczone dla grupy 15-20 gimnazjalistów, a prowadzą je osoby, które na co dzień zajmują się pisaniem i mają duże doświadczenie w pracy edukacyjnej z młodzieżą.

Więcej szczegółów i kontakt do nas można znaleźć w zakładce WARSZTATY DLA UCZNIÓW (klik).

IMG_6659
fot. Jacek Łagowski

Przejęzyczenie i zapomniane słowa :)

opublikowano: 2017-05-26 10:12:49

Księgarnia Czarnego jest jednym z naszych ulubionych miejsc :) Dziś wyszliśmy z niej z torbą pełną prezentów. A to znaczy, że już wkrótce pierwszy konkurs literacki, w którym będziecie mogli wygrać świetne książki. Dziękujemy Wydawnictwu Czarne :)

czarne1 czarne3a

Wspólny mianownik 4.0

opublikowano: 2017-05-10 10:01:49

Uwaga, uwaga! Zaczynamy następną edycję projektu! Dziękujemy Narodowemu Centrum Kultury za to, że po raz kolejny zdecydowało się wesprzeć nasz pomysł :)

A co nas czeka w sezonie wiosna/lato/jesień 2017? Przede wszystkim 20 bezpłatnych warsztatów pisarskich dla gimnazjalistów z Mazowsza (z miejscowości do 20 tys. mieszkańców) oraz 2 warsztaty dla bibliotekarzy i nauczycieli języka polskiego. Namówimy też kolejnych 15 znanych osób na uratowanie z nami słów lubianych/zapomnianych i opublikujemy 10 ciekawych wywiadów z ekspertami.

I oczywiście będą konkursy literackie. Tym razem mamy dla Was świetne książki i czytniki e-booków. Zaglądajcie więc tu i na naszego Facebooka.

mianownik_2017

Wspólny mianownik 3.0 w liczbach :)

opublikowano: 2016-11-29 07:49:13

Czas podsumować tegoroczny sezon projektowy :) W 23 bezpłatnych warsztatach pisarskich wzięło udział 411 gimnazjalistów, a na szkoleniach spotkaliśmy się z 44 bibliotekarzami i nauczycielami języka polskiego.

Uratowaliśmy kolejnych 15 słów lubianych/zapomnianych i porozmawialiśmy z 10 specjalistami zajmującymi się językiem. Zorganizowaliśmy też dla Was 10 konkursów literacko-językowych i rozdaliśmy ponad 20 książek :)

Bardzo dziękujemy za to, że byliście z nami przez tyle miesięcy! Działamy dalej oczywiście!

podsumowanie

Ostatni konkurs rozwiązany :)

opublikowano: 2016-11-07 20:51:24

Tym razem wybór był wyjątkowo trudny! Dostaliśmy kilka świetnych tekstów - był list, wiersz, całe opowiadanie i początki dłuższych historii. Intrygujące, zaskakujące, zabawne, poruszające, dobrze napisane.

Nasze jury zdecydowało się nagrodzić Martę Jardanowską, do której wyślemy książkę Mariusza Szczygła "Projekt: PRAWDA" i Paulinę Maliszewską, która dostanie od nas "1945. Wojna i pokój" Magdaleny Grzebałkowskiej. Mamy jeszcze nagrodę dodatkową - to "W otchłani mroku" Marka Krajewskiego. Ta książka trafi do Magdy Reichert.

Pewnie jesteście ciekawi, skąd wzięliśmy słowa, których trzeba było użyć w tekście? Pochodzą z instrukcji obsługi roweru, którym jeździ Ania, prezeska "Koncentratu" :)

rozwiazanie

Zachęcamy też do lektury nagrodzonych tekstów!

Marta Jardanowska: "Jak wiecie, poznałem swoją żonę w nietypowych okolicznościach. Anna od zawsze interesowała się zjawiskami paranormalnymi. Pewnego dnia przyjechała do nas, bo rzekomo miało tu dojść do spotkania pierwszego stopnia z istotami spoza Ziemi. Postanowiła, w pełnym poszukiwawczym rynsztunku, na własną rękę poszukać owych śladów obcej cywilizacji i była na tym tak skupiona, że całkowicie zignorowała ryzyko prowadzenia tych poszukiwań w środku nocy na ziemiach należących do tutejszej cywilizacji. W efekcie przegapiła kilkanaście znaków ostrzegawczych i weszła na teren prywatny, którego pilnowały cztery dosyć groźne psy. Kiedy zorientowała się, że całkiem spore bestie biegną w jej stronę, wydając z siebie bardzo złowrogie dźwięki, pozostało jej już tylko wdrapać się na pobliskie drzewo i przeczekać.
Tylko Anna mogła wplątać się w taką kabałę!
Zmęczony po całonocnej zmianie wracałem o świcie z komisariatu, gdy zobaczyłem młodą kobietę śpiącą na drzewie. Poszedłem do ochroniarza w stróżówce, który niczego nie zauważył i jakże był zdziwiony na widok śpiącego gościa obwieszonego różnymi świecidełkami! Kiedy chciałem podejść do drzewa i powiedzieć tej młodej kobiecie, co policja robi z ludźmi, którzy utrudniają życie mieszkańcom Ziemi w poszukiwaniu mieszkańców innych planet, Anna spadła prosto w moje ręce, czym nie mogła mnie bardziej zaskoczyć! Ale nie mogłem zignorować przesłania tej sytuacji – Anna była mi pisana tak bardzo, że dosłownie wpadła w moje ręce. A zatem wznieśmy toast za tamto wydarzenie, bo to był pierwszy dzień naszej wspólnej drogi póki śmierć, lub inne cywilizacje okupujące Ziemię, nas nie rozłączą!”

Paulina Maliszewska: "Pedro, będąc już zmęczony ciągłymi kłótniami Donne i Candelarii, odszedł od ogniska w plątaninę drzew i krzewów. Minęło już tyle czasu od kiedy wypłynęli z portu w Hiszpanii, a ryzyko jakie im towarzyszyło każdego dnia, nie opuszczało ich ani na krok. Czuł, że robi się coraz niebezpieczniej, jednak nie mógł się wycofać, nie po tym wszystkim co przeszli. W zamian jednak dostawał ogromną ilość stresu i obaw, że zostaną złapani. Wypuścił miecz z dłoni i opadł ciężko na kamień. Odetchnął głęboko, chowając twarz w dłoniach i zaczął obmyślać w głowie dalszą drogę.
- Zachciało mi się złota - mruknął ponuro, czując, że nie ma już do tego siły.
Nagle w krzakach po drugiej stronie strumienia coś zaszeleściło. Pedro powoli uniósł głowę i nie spuszczając wzroku z gęstwiny, podniósł stępioną stal, wstając.
Gdy już miał wejść w wodę, usłyszał odgłosy zza drzewa po jego prawej stronie.
- Głupi jesteś - powiedział sam do siebie i pewnym krokiem ruszył w kierunku, z którego dochodziły dźwięki.
Odsłonił gałąź i ku jego zdziwieniu znalazł tam Cristiana, skreślającego słowa z notesowej kartki.
- Nie spodziewałem się tu ciebie. W sumie to nie spodziewałem się tu żadnego z was - powiedział Pedro, siadając obok kompana.
- Musiałem gdzieś uciec, Don i Cande są nie do zniesienia, przez nich ta podróż jest tysiąc razy trudniejsza. Szkoda mi tylko Lei, bo została tam z nimi sama - burknął, nawet nie patrząc na chłopaka.
- Rzeczywiście trochę to wszystko utrudniają, ale spójrz na to z innej strony.
- Na przykład jakiej?
- Kiedy już znajdziemy El Dorado, będziemy mieli tyle złota, że nie wydamy tego majątku do końca życia, choćbyśmy się starali roztrwonić go na wszystkie sposoby. I jeżeli muszę znosić Donne i Cande, żeby tam dotrzeć, to będzie to uczciwy układ.
Zapadła cisza. Pedro czekał aż Cristian skomentuje jego wypowiedź, ale ten nie wiedział co ma powiedzieć. Wrócił powoli do poprzedniego zajęcia. Po chwili jednak cisnął zeszytem w ziemię.
- Wplątać się w coś takiego! - wykrzyknął zdenerwowany. Pedro pierwszy raz słyszał, aby przemawiał takim tonem. - Jestem totalnym idiotą, to sytuacja bez wyjścia.
- Zawsze jest jakieś wyjście - odparł spokojnie Pedro.
- Tak? Jesteś absurdalnie niedorzeczny, jeśli myślisz, że jeszcze wrócimy do domu. Kończy nam się jedzenie, rozpada drużyna, a ja dalej martwię się tym cholernym wierszem - przeczesał włosy palcami, upadając na kolana.
Pedro dostrzegł w nim samego siebie po tym, jak oddalił się od skromnej wieczornej uczty i był zdumiony tym, jak widok przyjaciela w takim stanie go zasmucał.
Powoli podniósł zbiór kartek, które lekko się pobrudziły przez siłę uderzenia. Zaczął czytać wiersz Cristiana i podszedł do niego.
- Wiesz, te metafory są bardzo głębokie - zaczął - ale nie czuję w nich żadnego przesłania.
Cristian prychnął.
- A czego się spodziewałeś? Jestem beztalenciem.
Dopiero w tamtym momencie Pedro poczuł chłód nocy. Wiał lekki wiatr, który świszczał w dziuplach i poruszał liśćmi. W świetle księżyca wyglądały jak aktorzy na scenie, odgrywający swoje role lub tancerze, pogrążeni w skomplikowanej choreografii.
- Co sądzisz o naszej wyprawie? - zapytał, spoglądając w dal.
- Jest bezsensowna - odrzekł Cristian.
- Niezwykła - szybko został poprawiony.
- Nie z tego świata.
- Jak z powieści.
- Sugerujesz, że... zamiast wierszy powinienem napisać książkę o tym szaleństwie?
- Nie - oddał mu zeszyt. - Powinieneś spisać całą naszą fantastyczną podróż i uczynić z niej coś, co mógłby poznać każdy, aby wszyscy usłyszeli o niesamowitych dokonaniach piątki młodych ludzi. Niech inni wiedzą, że nie ma przeszkód w spełnianiu marzeń, a jeśli chodzi o nas, że pokonaliśmy wszystkie granice absurdu.
Czuł, że udało mu się zaskoczyć przyjaciela. Spełnił swoją misję i zadowolony z tego, co uczynił, powrócił do reszty gromady.
Położył się pod gołym niebem i przykrywając płaszczem zasnął, czując, że gdy wyruszą równo o świcie, będzie gotów jak jeszcze nigdy.

Magda Reichert: "O świcie obudziłem się zmęczony. Ryzyko, że tej nocy wydarzyło się coś niedobrego, było znaczne. Czułem, że dałem się w coś wplątać. Ale w co? Wyjrzałem przez okno. Auto stało zaparkowane w tym samym miejscu. Kot delikatnie mruczał na swojej poduszce. Pomyślałem, że zmięta pidżama i nieświeży oddech utrudniają mi rozwiązanie tej zagadki. Łazienka! Gorąca woda i zaparowane lustro zawsze pomagało mi dojść do siebie. Jakże się dałem zaskoczyć, gdy zbliżając się do łazienki usłyszałem jęki. Zamarłem. Byłem o krok od konfrontacji z marą zajmującą moją łazienkę. Zauważyłem, że widok przesłania mi zarzucona na przeszkolone drzwi bielizna. Kobieca bielizna!..."

Uwaga! Dziesiąty konkurs!

opublikowano: 2016-11-05 13:00:16

Co tym razem trzeba zrobić? Napisać krótki tekst (forma dowolna, może to być np. wiersz, piosenka, początek opowiadania, list, toast, ogłoszenie prasowe), w którym pojawi się następujących 7 słów: "przesłania", "utrudniają", "wplątać się", "zaskoczyć", "o świcie", "ryzyko", "zmęczony". Wymienionych wyrazów nie można odmieniać, można natomiast dopisać dowolną liczbę własnych słów. Swoje propozycje wysyłajcie na adres: konkurs.koncentrat@gmail.com - czekamy do 06.11.2016 (do godz. 23.59).

Nasze jury nagrodzi dwie osoby - jedna otrzyma książkę "1945. Wojna i pokój" Magdaleny Grzebałkowskiej, a druga "Projekt: PRAWDA" Mariusza Szczygła.

Biorąc udział w naszym konkursie, tym samym akceptujecie regulaminu konkursu.

konkurs10

Dziewiąty konkurs rozwiązany :)

opublikowano: 2016-11-04 20:29:16

"Małe życie" trafi w ręce Piotra, który od zapomnienia ocalił słowo "sznyt" ("to styl, elegancja, osobowość, jakość i cyzelunek"), a "Wszystkie lektury nadobowiązkowe" wyślemy do Pauliny, która napisała o dostojnym i nietuzinkowym "ukontentowaniu" :)

Gratulujemy zwycięzcom, a tym, którzy postanowili uratować "krztynę", "poczesne (miejsce)", "pitraszenie", "tandetę", "omnibusa", "garsonkę", "trwałą ondulację", "gagatka", "podlotka", "szczebiotkę" i "galimatias" serdecznie dziękujemy!

Całkiem poza konkursem swoje ulubione słowo ocaliła też dla nas autorka kryminałów Olga Rudnicka. Jeśli nie wiecie, kim jest pamper, sprawdźcie koniecznie (klik).

Fot. Jacek Łagowski

olga_rudnicka

Ostatnie warsztaty za nami!

opublikowano: 2016-11-03 17:01:55

Dziś poprowadziliśmy ostatnie w tym sezonie warsztaty pisarskie dla gimnazjalistów z Mazowsza. Spotkanie zorganizowała Biblioteka Publiczna w Tłuszczu, a wzięło w nim udział 19 uczniów.

Rozmawialiśmy o modnych słowach, archaizmach i Henryku Sienkiewiczu, zastanawialiśmy się, kto wymyśla nowe wyrazy i dlaczego zamiast "cześć" mówimy "cze". Pisaliśmy o listach w aerozolu, samotności, ancymonie i locie do Paryża. Dziękujemy!

tl2 tl3 tl4 tl1

Warsztaty w Podkowie Leśnej

opublikowano: 2016-11-02 16:48:01

Frekwencja nas zaskoczyła, ale daliśmy sobie radę :) Spotkanie odbyło się w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Podkowie Leśnej, a wzięli w nim udział gimnazjaliści z Podkowy i Otrębusów.

Tworzyliśmy anagramy, dyskutowaliśmy o tym, dlaczego tak często używamy nazw zwierząt, gdy o kimś mówimy, zastanawialiśmy się, na czym polega różnica między "kokietowaniem" a "wyrywaniem" i sprawdzaliśmy siłę słowa "patałach". Prócz tego pisaliśmy i czytaliśmy. Bardzo udane przedpołudnie :)

1podk 2podk 3podk 4podk

Konkurs numer 9

opublikowano: 2016-10-31 11:16:02

Konkurs trwa od 31.10.2016 do 02.11.2016 (do 23.59). Wyniki ogłosimy 04.11.2016.

Co trzeba zrobić? Zastanowić się, jakie słowo znika z języka i krótko (tzn. w maksymalnie 3 zdaniach) uzasadnić, dlaczego warto ocalić je od zapomnienia.

Swoje propozycje wysyłajcie na adres: konkurs.koncentrat@gmail.com

Nasze jury nagrodzi dwie osoby - jedna otrzyma książkę "Małe życie", a druga "Wszystkie lektury nadobowiązkowe". Biorąc udział w naszym konkursie, tym samym akceptujecie regulaminu konkursu (klik).

ksiazki

Ósmy konkurs rozwiązany!

opublikowano: 2016-10-30 19:26:35

I już po konkursie. Zaszyfrowaliśmy oczywiście Boba Dylana, a jako pierwsza prawidłowej odpowiedzi udzieliła Iza :) Gratulacje!

bob_dylan

Ósmy konkurs (błyskawiczny)

opublikowano: 2016-10-30 10:43:12

Co tym razem trzeba zrobić? Odszyfrować anagram, tzn. przestawić litery w imieniu i nazwisku "ANDY BLOB" w taki sposób, by powstało imię i nazwisko znanego twórcy. Należy wykorzystać wszystkie litery. Nagrodą jest książka "Na drugie Stanisław" Jerzego Bralczyka i Michała Ogórka.

Na prawidłową odpowiedź czekamy pod adresem konkurs.koncentrat@gmail.com

Jeśli okaże się to konieczne, będziemy umieszczać podpowiedzi na naszej stronie na Facebooku: www.facebook.com/stowarzyszenie.koncentrat/ :)

Wysyłanie do nas odpowiedzi oznacza akceptację regulaminu konkursu (klik).

andy_blob

Siódmy konkurs rozwiązany :)

opublikowano: 2016-10-29 20:23:43

"Wystraszona dzierlatka tępo patrzyła, jak technicy kryminalni kręcili się wokół miejsca zbrodni. Wszyscy kazali trzymać się dziewczynie na uboczu, ale nie wiedzieli, że to ona była jedynym naocznym świadkiem całego zdarzenia. Mimo iż nic nie zrobiła, bała się, co psychologowie powiedzą na jej niespójne zeznania, bo przecież kto normalny chodził kiedykolwiek o północy po lesie z bronią kalibru 22?". Ciarki przebiegły nam po plecach, więc to do Izy Mauer, wyślemy dwa kryminały Katarzyny Bondy :)

take-a-walk

Warsztaty w Łaskarzewie

opublikowano: 2016-10-27 17:40:55

Dziś w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Łaskarzewie spotkaliśmy się z uczniami dwóch szkół gimnazjalnych. Układaliśmy anagramy, sklejaliśmy i cięliśmy zdania, sprawdzaliśmy siłę słów i zastanawialiśmy się nad ich pochodzeniem. Mnóstwo energii, pomysłów i dobrego humoru :)

las1 las2 las3

Szkolenie dla bibliotekarzy i nauczycieli w Warszawie

opublikowano: 2016-10-26 21:20:52

Dzisiaj razem z bibliotekarzami i nauczycielami z Mazowsza zastanawialiśmy się, czy ancymona da się zalajkować, kiedy warto się zaprzyjaźnić z kotem ministra i dlaczego niektóre słowa wydają się tłuste. Rozmawialiśmy też o pracy projektowej, celach, rezultatach, odbiorcach, ewaluacji i o prostych pomysłach, które są zwykle najlepsze.

W szkoleniu wzięło udział 16 osób na co dzień pracujących z różnymi grupami odbiorców, więc spotkanie było też świetną okazją do dzielenia się swoimi doświadczeniami.

Fot. Jacek Łagowski

wa1 wa2 wa3 wa4 wa5 wa6 wa7 wa8 wa9 wa92 wa93 wa94 wa95 wa96 wa97

Warsztaty w Józefowie (po raz drugi)

opublikowano: 2016-10-25 15:32:36

Dziś znów odwiedziliśmy Bibliotekę Publiczną w Ożarowie Mazowieckim, a konkretnie jej Filię w Józefowie, i spotkaliśmy się z gimnazjalistami z Płochocina.

Choć pora była wczesna, energii nie zabrakło. Zapamiętamy szczególnie teksty piosenek, które powstały podczas zajęć :) Było epicko! Sztos i sztosik!

jz1 jz2 jz3

Siódmy konkurs - kryminalny!

opublikowano: 2016-10-24 20:34:52

Uwaga! Ogłaszamy siódmy konkurs! Trwa od 24.10.2016 do 27.10.2016 (do 23.59). Wyniki ogłosimy 29.10.2016.

Co trzeba zrobić? Napisać trzy zdania, które mogłyby rozpoczynać powieść kryminalną i wykorzystać w nich słowo "dzierlatka". Swoje propozycje wysyłajcie na adres: konkurs.koncentrat@gmail.com.

Nasze jury nagrodzi jedną osobę - zwycięzca / zwyciężczyni otrzyma dwie książki Katarzyny Bondy - czekają na Was "Pochłoniacz" i "Okularnik".

Biorąc udział w naszym konkursie, tym samym akceptujecie jego regulamin.

bonda

Dwa razy Nasielsk

opublikowano: 2016-10-24 18:14:08

21 i 24 października gościliśmy w Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej w Nasielsku. Pracowaliśmy z uczniami Publicznego Gimnazjum nr 1 i Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Nasielsku. Było twórczo, ciekawie i zaskakująco :)

nas1 nas2 nas3 na1 na2 na3

Szósty konkurs zakończony!

opublikowano: 2016-10-23 17:51:47

Wyjątkowo długo rozwiązywaliście tę krzyżówkę! Gratulujemy Magdzie, a wszystkich, którzy mieli kłopoty z odgadnięciem haseł, zachęcamy do przejrzenia strony: www.nowewyrazy.uw.edu.pl i do przeczytania naszego wywiadu z prof. Mirosławem Bańko.

A to rozwiązana krzyżówka i nagroda, która trafi do Magdy.

nowa_rozwiazana

Szósty konkurs!

opublikowano: 2016-10-23 14:05:53

Co trzeba zrobić? Rozwiązać krzyżówkę i przesłać na adres: konkurs.koncentrat@gmail.com nazwisko pisarki, które powstanie z pierwszych liter słów wpisanych do diagramu.

Dla pierwszej osoby, która przyśle prawidłową odpowiedź, mamy "Wszystko zależy od przyimka" (wyd. AGORA SA.).

A to są krzyżówkowe hasła (same nowe wyrazy!):
1. Modny sposób na wymienianie się książkami.
2. Wycofanie polubienia na Facebooku.
3. Ktoś zafascynowany naukami ścisłymi, także grami komputerowymi.
4. Film, w którym trener pokazuje, jak ćwiczyć w domu.
5. Luźne damskie spodnie.

krzyzowka_nowa

Warsztaty w Józefowie

opublikowano: 2016-10-20 18:17:30

Na dzisiejsze warsztaty zaprosiła nas Biblioteka Publiczna w Ożarowie Mazowieckim, a konkretnie Filia w Józefowie, którą bardzo lubimy :) W spotkaniu wzięli udział uczniowie Gimnazjum im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Płochocinie.

Bardzo dziękujemy za spotkanie, na którym mieliśmy okazję porozmawiać o sile i wadze słów, o całkiem nowych wyrazach i o tych, które już z języka znikają.

j1 j3

Warsztaty dla bibliotekarzy i nauczycieli w Garwolinie

opublikowano: 2016-10-19 18:06:43

Dziś na warsztatach w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej w Garwolinie spotkaliśmy się z bibliotekarzami i nauczycielami z Mazowsza. Szkolenie przygotowywało do pracy projektowej związanej z uwrażliwianiem czytelników na bogactwo języka polskiego, rozwijaniem ich kompetencji językowych i komunikacyjnych.

Przy kawie i cieście mogliśmy porozmawiać o celach, działaniach, rezultatach i o ewaluacji, ale też o bardzo konkretnych pomysłach na ciekawe inicjatywy, o znikających słowach, żeńskich końcówkach, superowaniu i snapchacie. Obiecujemy, że za jakiś czas wrócimy z całkiem nową porcją ćwiczeń :)

Za dopięcie wszystkiego na ostatni guzik dziękujemy szczególnie Pani Iwonie Anisiewicz :)

Powtórka szkolenia już 26 października w Warszawie, mamy ostatnie wolne miejsca: www.wspolnymianownik.pl/czytaj.php?s=warsztaty&a=dla-bibliotekarzy.

garw1 garw2 garw3 garw4

Piąty konkurs rozwiązany!

opublikowano: 2016-10-18 08:41:05

Kilka dni temu poprosiliśmy Was o lepieje, czyli jednozdaniowe wierszyki, których pierwszy wers zaczyna się słowem "lepiej", a drugi "niż" albo "niźli" (przykład autorstwa Wisławy Szymborskiej: "Lepiej złamać obie nogi, niż miejscowe jeść pierogi"). W wierszyku trzeba było użyć nazwy dowolnie wybranego miasta.

Jury postanowiło nagrodzić dwie osoby - książkę Filipa Springera "Miasto Archipelag" wyślemy do p. Anny (dziękujemy za całą serię lepiejów o Gdańsku, jedzeniu i podróżach, np. "Lepiej śledzia popić tranem, niż z Gdańska wyjeżdżać nad ranem", "Lepiej pociągiem jeździć w upały, niż Gdańsk opuścić na miesiąc cały") i do p. Kasi (dziękujemy za międzymiastowe porady matrymonialne i kulinarno-obyczajowe, np. "Lepiej miziać wilka w Gniewie, niźli znaleźć męża w Tczewie").

Przy okazji konkursu dowiedzieliśmy się też sporo o lokalnej architekturze i regionalnych przysmakach, dziękujemy wszystkim uczestnikom :)

Piąty konkurs na horyzoncie!

opublikowano: 2016-10-12 17:36:04

Znacie lepieje? Wisława Szymborska za ich pomocą ostrzegała bywalców lokali gastronomicznych, np. "Lepiej złamać obie nogi, niż miejscowe jeść pierogi", "Lepszy ku przepaści marsz, niż w tych naleśnikach farsz".

Ponieważ mamy dla Was dwa egzemplarze książki "Miasto Archipelag" Filipa Springera, postanowiliśmy poprosić Was o lepieje, w których napiszecie coś o dowolnie wybranym mieście :) Nasze jury wybierze dwa najlepsze (na razie pracowicie układa swoje).

Nasz adres: konkurs.koncentrat@gmail.com, czekamy do soboty 15 października do godz. 23.59. Regulamin konkursu jest tu: www.wspolnymianownik.pl/glowna.php?s=regulamin-konkursu.

springer

Spotkanie w Mszczonowie

opublikowano: 2016-10-11 18:24:36

Dziś rozmawialiśmy o goferach z dżemorem i bitką śmitką, ogarnianiu, złotych myślach wyszywanych na makatkach i o czasie teraźniejszym. Pisaliśmy o samotności w aerozolu, Brianie, Jessice i podróży do Paryża. Na warsztaty zaprosiła nas Miejska Biblioteka Publiczna w Mszczonowie, a w zajęciach uczestniczyli (i to jak!) uczniowie Gimnazjum im. J.A.Maklakiewicza w Mszczonowie.

mszczonow1 mszczonow2 mszczonow3 mszczonow4 mszczonow5 mszczonow6

Warsztaty w Warce

opublikowano: 2016-10-10 18:29:13

W Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej w Warce szukaliśmy słów tłustych i zabawnych, pisaliśmy o bąblach marmolady, kordonkowej koronce i wiolonczelistce, rozmawialiśmy o słowach znikających z języka i przeglądaliśmy się w lustrach :)

Dziękujemy uczestnikom spotkania za te 4 wspólnie spędzone godziny!

warka1 warka2 warka3 warka4 warka5 warka6

Wspólny mianownik w Uninie

opublikowano: 2016-10-07 18:41:22

Dziś odwiedziliśmy Zespół Szkół w Uninie. Bardzo dziękujemy za zaproszenie i sympatyczną atmosferę na zajęciach :)

Złapaliśmy oddech, trochę się pośmialiśmy, sporo napisaliśmy. Porozmawialiśmy też o kokieterii, umizgach, ancymonie i patałachu, o sztosie, spojlerowaniu i Sebixach.

unin1 unin2 unin3 unin4

Czwarty konkurs rozwiązany!

opublikowano: 2016-10-07 17:32:40

Kilka dni temu obiecaliśmy, że spełnimy książkowe życzenia dwóch osób. Nasze jury nie mogło jednak dojść do porozumienia, więc dziś zrobiliśmy większe zakupy :) "Slow fashion" wyślemy Patrycji (też marzymy o porządku w szafie), przewodnik po Peru i Boliwii powędruje do pani Marioli (chcemy sprawdzić, czy ta książka rzeczywiście zmieni bieg wydarzeń), "Miasto kości" jest dla Sary (nie możemy przecież podcinać skrzydeł młodej pisarce!), "Dziewczyny z Powstania" będą prezentem od Karoliny dla jej 80-letniej przyjaciółki Eli, a "Pogoda burzy nad Palermo" trafi do Julii, która zbyt pochopnie obiecała mamie, że ograniczy kupowanie książek :) Miłego czytania!

nagrody_4

W Górze Kalwarii

opublikowano: 2016-10-06 18:44:51

Dziś na warsztatach w Gminnej Bibliotece Publicznej w Górze Kalwarii rozmawialiśmy o japońskich poetach, szpieżkach, obciachu i pulpecikach. Szukaliśmy słów, które mają wielką moc, pisaliśmy o samolocie odlatującym do Paryża, gotowaniu makaronu i wzorowych przedstawicielach półświatka :)

g1 g2 g3

A my znów w Garwolinie :)

opublikowano: 2016-10-05 18:51:11

Po raz drugi w tym sezonie zaprosiła nas do siebie Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna w Garwolinie. Spotkaliśmy się z uczniami "Dwójki" i Katolickiego Gimnazjum w Garwolinie. Podyskutowaliśmy o kosmonautkach i chirurżkach, umizgach, kryzie i weekendzie, anagramowaliśmy, rymowaliśmy, pisaliśmy o ancymonie i leku na samotność.

g1 g2 g3 g4 g5 g6 g7

Spotkanie w Starych Pieścirogach

opublikowano: 2016-10-03 18:55:51

Dziś pracowaliśmy w Zespole Szkół nr 2 w Starych Pieścirogach. Było epicko ;)

Dziękujemy za świetne anagramy, opowieści o samotności, dziewczynie, skrzynce i Paryżu, za słowa tłuste i ponure.

spp1 spp2 spp4 spp5

Czwarty konkurs. Chcemy dać Wam książki, o których marzycie :)

opublikowano: 2016-09-29 20:32:36

Uwaga! Ogłaszamy czwarty konkurs! Trwa od 29.09.2016 do 03.10.2016, wyniki ogłosimy do 07.10.2016.

Co trzeba zrobić? Napisać w maksymalnie trzech zdaniach, jaką książkę (spośród tych dostępnych w polskich księgarniach) chciałoby się otrzymać i dlaczego. Pracę należy przesłać na adres konkurs.koncentrat@gmail.com do 03.10.2016 (włącznie). Jury wybierze 2 osoby, które otrzymają książki, o których napisały.

Udział w konkursie oznacza, że zaakceptowało się jego regulamin (klik).

konkurs

Podwójne Wiskitki

opublikowano: 2016-09-28 20:09:31

Za nami dwa warsztaty w Gimnazjum w Wiskitkach. Rozmawialiśmy o ancymonie, umizgach, chirurżce i balkoningu, sprawdzaliśmy pojemność słów i ich siłę, zastanawialiśmy się, dlaczego niektóre wyrazy znikają i skąd biorą się nowe. Zaobserwowałyśmy przy okazji dziwne zjawisko - dzwonek na przerwę, który nie wywołuje żadnej reakcji ;)

Za zaproszenie dziękujemy Gminnej Bibliotece Publicznej w Wiskitkach i Gimnazjum im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

wisk1 wisk2 wisk3 wisk4 wisk5 wisk6

Wspólny mianownik w Karczewie

opublikowano: 2016-09-26 16:05:41

Dziś w Karczewie rozmawialiśmy z gimnazjalistami o słowach kłamliwych i zabawnych, o szafiarkach, pampuchach, półświatku i "Krzyżakach", o przymiotnikach i Stanisławie Barańczaku. Pisaliśmy o samotności w aerozolu, piliśmy herbatę i jedliśmy cukierki.

Na warsztaty zaprosiła nas Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna w Karczewie, za co bardzo dziękujemy!

k1m k2m k3m k4m k5m k6m

Trzeci konkurs błyskawicznie rozwiązany :)

opublikowano: 2016-09-23 09:37:27

Jako pierwsza prawidłowej odpowiedzi udzieliła Pani Mariola z Krakowa. Gratulujemy! A rozwiązanie krzyżówki poniżej.

rozwiazana

Trzeci konkurs!

opublikowano: 2016-09-23 08:52:14

Co trzeba zrobić? Rozwiązać krzyżówkę i przesłać na adres konkurs.koncentrat@gmail.com nazwisko pisarki, które powstanie z pierwszych liter słów wpisanych do diagramu.

Dla pierwszej osoby, która przyśle prawidłową odpowiedź mamy "Zapomniane słowa" pod red. Magdaleny Budzińskiej (wyd. Czarne) i "Czarną piosenkę" Wisławy Szymborskiej (wyd. Znak).

A to są krzyżówkowe hasła (wszystkie w starym stylu):
1. Lichy koń, zabiedzona szkapa
2. Rozrabiaka, ananas
3. Kiedy szlachta zagrażała królowi
4. Współpracował z gęsim piórem
5. Jednoosobowe biuro matrymonialne
6. Dziadek mejla
7. Hańba, niesława
8. Zalotnik, wielbiciel prababci

krzyzowka

Warsztaty w Garwolinie

opublikowano: 2016-09-19 18:50:38

Za nami kolejne dwa świetne spotkania. Pracowaliśmy dziś w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej w Garwolinie z uczniami Katolickiego Gimnazjum im. C.K.Norwida i Gimnazjum nr 2.

Razem szukaliśmy słów tłustych, dyskutowaliśmy o kokieterii, Henryku Sienkiewiczu i spojlerowaniu, pisaliśmy o samotności w spreju i lotniskowych przygodach. Poznaliśmy też kilka nowych słów, z których na pewno zapamiętamy "superowanie" i "oczywkę". Dowiedzieliśmy się przy okazji, kiedy można powiedzieć "sztos", a nawet kilka "sztosów" znaleźliśmy w anonimowych ankietach ewaluacyjnych :)


g1 g2 g3 g4 g5 g6 g7 g12

Warsztaty w Chotomowie i Jabłonnie

opublikowano: 2016-09-14 20:49:12

Dzisiejsze dwa warsztaty pisarskie pomogła nam zorganizować Gminna Biblioteka Publiczna w Jabłonnie - bardzo dziękujemy niezastąpionej Pani Dyrektor Annie Czachorowskiej i oczywiście uczestnikom zajęć :)

A co się działo? Dyskutowaliśmy o pisarzach mniej lubianych, słowach znikających z języka i nowych wyrazach, o kokieterii, patałachu i picusiu glancusiu, pisaliśmy o dziewczynach w aerozolu i lotniskowych przygodach, o smakach, zapachach, kształtach i dźwiękach.

ch1ch2 ch3jab1

Mamy jeszcze wolne terminy!

opublikowano: 2016-09-08 10:35:25

warsztaty

Drugi konkurs już za nami!

opublikowano: 2016-09-07 10:31:30

Dziękujemy za wszystkie recenzje! Poleciliście nam tyle książek, że prędko nie nadrobimy zaległości lekturowych :)

Jury postanowiło nagrodzić książkami wydawnictwa "Znak":
- Monikę za recenzję "Klubu miłośniczek czekolady",
- Oliwię za recenzję "Zwodniczego punktu",

Podajemy tylko imiona, bo na razie nie ze wszystkim laureatkami udało nam się skontaktować :)

Gratulujemy!

Drugi konkurs - czekamy na recenzje do 1 września!

opublikowano: 2016-08-26 10:44:47

Pierwszy konkurs udało się błyskawicznie zakończyć, więc ogłaszamy drugi :)

Trwa od 26.08.2016 do 01.09.2016 włącznie. Wyniki zostaną ogłoszone przed 07.09.2016.

Co trzeba zrobić? Przysłać do nas krótką (maksymalnie 1,5 tys. znaków ze spacjami) recenzję książki przeczytanej w wakacje, zachęcającej innych do sięgnięcia po tę lekturę.

Jury wybierze 4 zwycięzców konkursu, każda osoba otrzyma jedną książkę. Mamy dla Państwa "Sekret zegarmistrza" Renaty Kosin, "W otchłani mroku" Marka Krajewskiego, "Czarownicę" Anny Litwinek i "Czekałam na ciebie" Cathy LaGROW (wyd. Znak).

Na recenzje czekamy pod adresem: konkurs.koncentrat@gmail.com

Zapraszamy też na naszego Facebooka, gdzie można się pochwalić swoją recenzją.

Wysyłanie do nas pracy konkursowej oznacza akceptację regulaminu konkursu.

konkursowe_nagrody

I już! Pierwszy konkurs rozwiązany!

opublikowano: 2016-08-24 18:36:41

Rozwiązanie naszej językowej zagadki na zdjęciu. Jako pierwsza prawidłowej odpowiedzi udzieliła Marta Szymczyk. Gratulujemy! Obiecujemy też, że następne zadania będą trudniejsze ;)

I oczywiście polecamy książkę "Pegaz zdębiał", gdzie można znaleźć mnóstwo onanagramów, czyli anagramów onomastycznych.

stanisław1

Pierwszy konkurs na rozgrzewkę :)

opublikowano: 2016-08-24 18:07:21

Obiecaliśmy, że w tym sezonie zorganizujemy kilka konkursów językowo-literackich, więc pora wystartować :) Co trzeba zrobić? Odszyfrować anagram, tzn. przestawić litery w imieniu i nazwisku "NATASZA BRAŃCŁAWSKI" w taki sposób, by powstało imię i nazwisko znanego polskiego poety. Należy wykorzystać wszystkie litery. Nagrodą jest książka "Zapomniane słowa" (wyd. Czarne).

Na prawidłową odpowiedź czekamy pod adresem konkurs.koncentrat@gmail.com

Jeśli okaże się to konieczne, będziemy umieszczać podpowiedzi na naszej stronie na Facebooku: www.facebook.com/stowarzyszenie.koncentrat/ :)

Wysyłanie do nas odpowiedzi oznacza akceptację regulaminu konkursu (klik).

natasza1

Pierwsze w tym sezonie warsztaty już za nami!

opublikowano: 2016-05-06 21:45:57

Dziś spotkaliśmy się aż z dwiema grupami gimnazjalistów w Powiatowo-Miejskiej Bibliotece Publicznej w Żurominie. Powstały opowieści o samotności w aerozolu i podróży do Paryża, przypomnieliśmy sobie mnóstwo tłustych słów, podyskutowaliśmy o tym, jak zmienia się język i o polskich kryminałach (ale to już w czasie przerwy).

Pani Joannie Rakoczy dziękujemy za dopięcie wszystkiego na ostatni guzik i za pyszne kanapki :) A uczestnikom za twórcze podejście do wymyślonych przez nas ćwiczeń :)

zuromin1 zuromin2 zuromin3 zuromin4 zuromin5 zuromin6

Znów się udało! Startuje "Wspólny mianownik 3.0"

opublikowano: 2016-04-17 11:45:33

Dzięki dofinansowaniu, które otrzymaliśmy od Narodowego Centrum Kultury w ramach programu "Ojczysty - dodaj do ulubionych 2016", możemy kontynuować nasz projekt!

Co się będzie działo w tym roku? We współpracy z bibliotekami zorganizujemy 23 bezpłatne warsztaty z twórczego pisania dla gimnazjalistów z miejscowości na Mazowszu poniżej 30 tys. mieszkańców. Na szkolenia zaprosimy też bibliotekarzy i polonistów.

O tym, jak zmienia się język, porozmawiamy z 10 ekspertami - obiecujemy, że wywiady będą naprawdę ciekawe.

Namówimy też kolejnych 15 znanych osób, by opowiedziały nam o słowach, które bardzo lubią, a które znikają z języka. Efekty naszej dotychczasowej pracy możecie obejrzeć w zakładce ratujemy słowa.

A wszystkich internautów zaprosimy do udziału w kilkunastu konkursach językowo-literackich z nagrodami książkowymi. Bądźcie więc czujni i zaglądajcie na naszego Facebooka :)

Znamy już wyniki konkursu!

opublikowano: 2014-11-23 15:59:30

Jury w składzie:

  • - dr Agata Hącia – językoznawczyni i wykładowczyni
  • - Anna Dąbrowska – dziennikarka, redaktorka i wykładowczyni
  • - prof. dr hab. Michał Kuziak – literaturoznawca, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim
postanowiło nagrodzić czytnikami e-booków:
  • - Katarzynę Morańdę, która ocaliła od zapomnienia słowa TARADAJKA i RAJZA
  • Dr Agata Hącia: Ta opowieść przypomina gawędę – wybrane wyrazy są tylko pretekstem do opowiedzenia o silnym przeżyciu z dzieciństwa. Nad prawdą historyczną dominuje prawda psychologiczna – a słowa tylko przywołują dawne emocje. W przedstawionej opowieści ciepłe chłopięce wspomnienia kontrastują z okrutnymi obrazami wojny, jednak zwyciężają te pierwsze. Uroku gawędzie dodaje fotografia; widać na niej, że pogoda ducha nie opuściła autora przedstawionej historii.
  • - Jakuba Ozona, który przypomniał nam słowo UM
  • Prof. dr hab. Michał Kuziak: To w dobrym sensie syntetyczna wypowiedź, łącząca doświadczenie czytelnicze i wspomnienie związane z używaniem w rodzinie słowa "um" (rzeczywiście rzadkiego, należącego do słownika filozoficznego). Ponadto ciekawy pomysł fotograficzny.

Trzy nagrody dodatkowe (gry scrabble) otrzymują:
  • - Agnieszka Żukowska za słowo POLANO
  • Dr Agata Hącia: Opowieść ta każe myśleć: „dbajmy o synonimę”. Niewątpliwie opis trzaskających polan jest barwniejszy niż opis palącego się drewna. Pobudza wyobraźnię, uruchamia skojarzenia. Jeśli „polano” – to także „szczapa”, „bierwiono”, „belka”, „kłoda”. Im więcej mamy i używamy słów, tym bogaciej i sprawniej myślimy. Tak trzymać!

  • - Igor Dobrzyński za słowo ILUZJON
  • Prof. dr hab. Michał Kuziak: Przykuwająca uwagę próba ocalenia słowa "iluzjon", łącząca wspomnienie z dzieciństwa z rysem przemian kulturowych. Tak, ratujmy iluzjon.

  • - Michał Lisiecki za słowo KAŁAMARZ
  • Dr Agata Hącia: To opowieść z anegdotą. Nie tylko treściwie przedstawia znaczenie „kałamarza”, lecz także przenosi czytelnika do „kałamarzowego świata”, a to za sprawą humorystycznej historii. Chyba każdy czytelnik daje się wciągnąć – i każdy się na koniec uśmiecha. Brawo!

Wyróżnienia (zestawy książek i/lub upominków) dostają:
  • - Michał Orzechowski za słowo GZIK
  • Dr Agata Hącia: „Gzik” to słowo regionalne, o rodowodzie wielkopolskim, podobnie jak sławne „pyry”, ale także mniej może znane „antrejka”, „damascenka”, „ryczka” czy „kluk” albo „kluka”. Jak wynika z opowieści, nawet w Wielkopolsce zapomina się jednak o „gziku” – i na to rzeczywiście pozwolić nie można. W różnorodności języka – jego siła. Dbajmy o to, jak się mówi w poszczególnych częściach kraju. Języki regionalne to nie tylko „ciekawostki dla podróżnych”, ale także ślad kultury naszych przodków i dowód tego, jak się rozwijała polszczyzna. Dla wszystkich – bezcenne.

  • - Damian Paterek za słowo TROTUAR
  • Prof. dr hab. Michał Kuziak: Wypowiedź postuluje ocalenie słowa "trotuar". Dokonuje się to przez niebanalne skojarzenie, zderzające szarą rzeczywistość PRL-u z wywołującym kolorowe impresje, brzmiącym "zachodnio", francusko, słowem.

  • - Justyna Kotowiecka za słowo BARŁOŻYĆ
  • Dr Agata Hącia: To wesoła opowiastka o wesołych zwyczajach domowych. Dzięki niej każdy czuje się choć trochę rozgrzeszony ze słabości; nie musimy być tacy doskonali, co za ulga… Barłożenie – rzecz ludzka. Przyznaję punkt za pogodę ducha. Ludzkie sprawy nie muszą być wcale na koturnie, by były wartościowe.

  • - Angelika Malitek za słowo BERBEĆ
  • Prof. dr hab. Michał Kuziak: Słowo do ocalenia to "berbeć". Jak przekonuje autorka, naznaczone szczególną aurą emocjonalną (wypowiedź nawiązuje do wspomnień z dzieciństwa) i szczególnym humorem.

  • - Patrycja Pałaszewska za słowo URWIPOŁEĆ
  • Dr Agata Hącia: Pogodna opowieść pogodnej mamy o niesfornych, choć na pewno również pogodnych córkach. Pokazuje, że urwipołciom się wybacza. Bo urwipołeć do rozrabiaka, psotnik, hultaj, psuja, łobuziak, ale jednocześnie ktoś, na kogo nie umiemy się gniewać. Brawo za wybór słowa i za przypomnienie sensu, który ono niesie.

  • - Basia Urbańska za słowo ABSZTYFIKANT
  • Dr Agata Hącia: Uczyć – bawiąc? To właśnie czyni historia o absztyfikancie. Oto spotkały się dwa światy, także językowe. Autorka tekstu, przedstawicielka najmłodszego pokolenia (czego sfotografowanym dowodem jest słowo wydrukowane, a nie napisane odręcznie; czyżby naturalniejszym kodem młodej pisarki było pismo komputerowe, nie odręczne?), wdzięcznie opowiada o tym, że dialog pokoleń jest możliwy. Szkoda, że Krzysia odprawiono z kwitkiem, ale może nic straconego?... Oj, dziadku, dziadku, ładnie to tak żartować z wnuczki? No i na pewno nie jest ona safandułą i niezgułą, skoro ma tyle poczucia humoru i dystansu do siebie, bo opisać swoją przygodę. Brawo – i zachęcamy, by pisała jeszcze. Może wspólnie z dziadkiem przygotuje „Przygody ze słowami zapomnianymi, a potrzebnymi”?

Zwycięzcom gratulujemy! Koniecznie podziękujcie swoim rozmówcom ;) Sprawdźcie też swoje skrzynki mejlowe!
Chcemy też bardzo podziękować wszystkim uczestnikom konkursu - uratowaliście od zapomnienia mnóstwo słów, a jury naprawdę nie miało łatwego wyboru.

Fot. Jacek Łagowski

Spotkanie z gimnazjalistami w Pionkach

opublikowano: 2014-11-12 21:00:15

Dziś na warsztatach spotkaliśmy z uczniami z Publicznego Gimnazjum nr 1 w Pionkach. Wymyślaliśmy anagramy, rozmawialiśmy o znikających z języka słowach i o tym, jak pisać, by ktoś chciał nasze teksty czytać. Ćwiczyliśmy precyzyjne zadawanie pytań, zastanawialiśmy się, dlaczego nikt już nikogo nie kokietuje, czemu nie jadamy galantyny i coraz rzadziej robimy coś żwawo.

Dziękujemy za to spotkanie, na którym i my się sporo nauczyliśmy :)

Warsztaty w Ożarowie Mazowieckim

opublikowano: 2014-11-05 20:23:18

Nieczęsto zdarza się grupa, która nawet na przerwie wymyśla anagramy :) Jesteśmy pod dużym wrażeniem!
Musimy też przyznać, że te trzy godziny minęły nam błyskawicznie, choć sporo dyskutowaliśmy o tym, ile trwa "ruski rok". Przećwiczyliśmy wiele nowych zwrotów przydatnych podczas powitania i szukaliśmy synonimów dla wyrazów, które z języka już prawie zniknęły. Znakomicie poszło też przygotowywanie scenariusza wywiadu, a przy okazji przypomnieliśmy sobie mnóstwo słów, które nadal rozumiemy, choć wcale ich już nie używamy. Za zaproszenie dziękujemy niezawodnej Bibliotece Publicznej w Ożarowie Mazowieckim, a uczestnikom - za wspólnie spędzony czas! Czekamy na prace konkursowe - mamy dla Was czytniki e-booków, dużo książek, scrabble i inne niespodzianki :)

Warsztaty dla bibliotekarzy w Warszawie

opublikowano: 2014-10-28 19:42:55

Wymiana doświadczeń, dzielenie się nowymi pomysłami, mnóstwo energii - tak wyglądały dzisiejsze warsztaty z bibliotekarzami zainteresowanymi prowadzeniem projektów kulturalno-edukacyjnych związanych z uwrażliwianiem czytelników na bogactwo języka polskiego. Rozmawialiśmy o prostych rozwiązaniach, które świetnie sprawdzają się w praktyce, o najważniejszych zasobach bibliotek i ich słabych stronach, o szansach i zagrożeniach, o celach, działaniach i rezultatach projektów. Zastanawialiśmy się nad tym, jak motywować uczestników naszych inicjatyw, jak promować swoje pomysły i gdzie szukać pieniędzy na ich sfinansowanie. A prócz tego ćwiczyliśmy kreatywność, dyskutowaliśmy o zmianach zachodzących w języku i testowaliśmy ćwiczenia związane z rozwijaniem kompetencji komunikacyjnych czytelników.
Przebojem okazał się kot ministra - pucołowaty, podporządkowany, purpurowy, przaśny i pamiętliwy :)
Bardzo dziękujemy za te 6 godzin i mamy nadzieję na ponowne spotkanie - jeszcze dłuższe i jeszcze intensywniejsze.

Zapraszamy też na naszą stronę na Facebooku - tam opublikowaliśmy więcej zdjęć z warsztatów.

Fot. Jacek Łagowski

Posłuchaj, podlinkuj, weź udział w konkursie :)

opublikowano: 2014-10-25 11:28:19

Zobaczcie jak nagrywaliśmy spot radiowy i posłuchajcie efektów naszej pracy: RATUJEMY SŁOWA - NAGRANIE RADIOWE

Dziękujemy Agnieszce Jas za cierpliwość i fajne pomysły :)

Fot. Jacek Łagowski

Warsztaty w Józefowie

opublikowano: 2014-10-24 19:21:50

Choć uczestnicy myśleli, że będą to warsztaty dziennikarsko-teatralne, a w sąsiedniej sali odbywał się seans "Misia", jakoś sobie poradziliśmy z wygórowanymi oczekiwaniami :)

Poznaliśmy też wyjątkowo dużo nowych słów i mamy już pewność, że "bajerować" ostatecznie odeszło do lamusa.

Bardzo dziękujemy za zaproszenie Bibliotece Publicznej w Ożarowie Mazowieckim, a za zorganizowanie spotkania Filii w Józefowie, a szczególnie Pani Wandzie Orzechowskiej.

Jabłonna i Chotomów

opublikowano: 2014-10-23 20:46:36

W sumie ponad 30 gimnazjalistów wzięło udział w dwóch warsztatach dziennikarsko-pisarskich zorganizowanych 23 października we współpracy z Gminną Biblioteką Publiczną w Jabłonnie i jej filią w Chotomowie.

Ćwiczyliśmy wyobraźnię językową tworząc anagramy, zastanawialiśmy się nad tym, czemu język, którym się posługujemy, nieustająco się zmienia, a także przygotowywaliśmy scenariusze wywiadów.

W jednej z anonimowych ankiet wypełnianych po zajęciach przez uczniów przeczytaliśmy właśnie: "Myślałam, że będzie nudno, ale było super!" :) I musimy przyznać, że nam też się czas nie dłużył!

Dziękujemy Gminnej Bibliotece Publicznej im. Ks. J. Twardowskiego w Jabłonnie za zaproszenie, a Pani Dyrektor Annie Czachorowskiej za doskonałe zorganizowanie obu spotkań. Specjalne podziękowania dla Pani Renaty Łubkowskiej z Gimnazjum im. Orła Białego w Chotomowie i pani Zofii Perkowskiej z Gimnazjum nr 4 w Legionowie.

Szkolenia dla bibliotekarzy w Radomiu

opublikowano: 2014-10-21 22:12:47

Dziś spotkaliśmy się w Radomiu z bibliotekarzami zainteresowanymi prowadzeniem projektów edukacyjno-kulturalnych związanych z uwrażliwianiem czytelników na bogactwo języka polskiego, rozwijaniem kompetencji językowych i komunikacyjnych. W szkoleniu, które odbyło się w Miejskiej Bibliotece Publicznej przy ul. Piłsudskiego 12, wzięło udział 17 osób, przede wszystkim pracujących w miejscowościach do 20 tys. mieszkańców. Rozmawialiśmy o prostych pomysłach, które zwykle okazują się najlepsze, o korzyściach płynących z ewaluacji, o specyfice pracy projektowej i o pozyskiwaniu dotacji, a także o motywowaniu uczestników naszych inicjatyw, szukaniu partnerów, promocji i budowaniu wizerunku. Było sporo ćwiczeń praktycznych, także takich pozwalających sprawdzić swoją elastyczność myślenia i kreatywność :)

Dziękujemy za to spotkanie, na którym i my wiele się nauczyliśmy dzięki wymianie doświadczeń, ciekawym pytaniom i zaskakującym odpowiedziom.

Specjalne podziękowania dla Pani Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Radomiu i dla Pani Ilony Michalskiej-Masiarz za ogromne wsparcie organizacyjne!

Trwają zapisy na bezpłatne warsztaty dla bibliotekarzy!

opublikowano: 2014-10-16 20:55:40

Uwaga! Mamy jeszcze wolne miejsca na bezpłatnych warsztatach przeznaczonych dla bibliotekarzy z Mazowsza.

Można wziąć udział w spotkaniu:

21.10.2014 r. w godz. 10.00 – 15.00 w Radomiu, w Miejskiej Bibliotece Publicznej przy ul. Piłsudskiego 12

lub

28.10.2014 r. w godz. 10.00 – 15.00 w Warszawie, w sali szkoleniowej przy ul. Freta 20/24a (w budynku Fundacji Sto Pociech na Starym Mieście)

Więcej szczegółów dotyczących tematyki i przebiegu spotkań można znaleźć w zakładce warsztaty.

Żeby zapisać się na szkolenie wystarczy wysłać swoje dane (imię i nazwisko, nazwę biblioteki, w której się pracuje oraz numer swojego telefonu) wraz z informacją o wybranym terminie szkolenia na adres: stowarzyszenie.koncentrat@gmail.com (potwierdzimy otrzymanie zgłoszenia); można się także zapisywać telefonicznie: 691 937 428;

Uwaga! Liczba miejsc jest ograniczona – o udziale decydować będzie kolejność zgłoszeń.

Warsztaty w Tłuszczu

opublikowano: 2014-10-08 20:41:05

Dziś spotkaliśmy się z gimnazjalistami z Tłuszcza. Frekwencja przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania, podobnie jak entuzjazm i zaangażowanie uczestników ;) Czekamy teraz na prace konkursowe!

Chcemy też bardzo podziękować za zaproszenie Pani Bogumile Boguszewskiej, Dyrektor Biblioteki Publicznej w Tłuszczu. Chętnie wrócimy :)

Warsztaty w Pilawie i Trąbkach

opublikowano: 2014-10-03 21:20:44

Układaliśmy anagramy i zgadywaliśmy kim jest absztyfikant, a kim picuś-glancuś. Ćwiczyliśmy zadawanie pytań i szukaliśmy słów znikających z języka. Zastanawialiśmy się, skąd się biorą nowe wyrazy i dlaczego już nie witamy się słowem "serwus". Rozmawialiśmy o autoryzacji, naiwnie szczerych pytaniach i książkach, które warto przeczytać. Za zaproszenie nas na warsztaty i dopięcie wszystkiego na ostatni guzik dziękujemy Bibliotece Publicznej w Pilawie i Miejsko-Gminnemu Ośrodkowi Kultury w Pilawie :)

Warsztaty i konkurs!

opublikowano: 2014-09-26 20:04:36

Już w przyszłym tygodniu odbędą się pierwsze w tym sezonie warsztaty dziennikarsko-pisarskie dla gimnazjalistów. Zaczynamy w Pilawie i Trąbkach. Bibliotekarzy z małych miejscowości (do 20 tys. mieszkańców) na Mazowszu, którzy mają chęć zorganizować warsztaty w swojej bibliotece, prosimy o kontakt mailowy: stowarzyszenie.koncentrat@gmail.com lub telefoniczny: 691 937 428.

A wszystkich zapraszamy oczywiście do udziału w konkursie - mamy świetne nagrody: czytniki e-booków, zestawy książek (m.in. od Wydawnictwa Czarne, W.A.B. i Czarnej Owcy), scrabble i upominki od sklepu Pan tu nie stał.

Wystarczy porozmawiać z mamą, dziadkiem, przyjacielem, nauczycielką czy sąsiadką i wspólnie uratować słowo, które odchodzi w niepamięć, tak, jak zrobiła to dla nas Monika Kuszyńska :)



Fot. Jacek Łagowski

Druga odsłona projektu - startujemy na początku września 2014 r.!

opublikowano: 2014-08-28 10:43:58

Udało nam się! Już za kilka dni zaczynamy znów ratować słowa znikające z języka. Będzie konkurs z nagrodami, mnóstwo ciekawych wywiadów i bezpłatne warsztaty. Pracujemy teraz nad zmianami na stronie internetowej i prosimy o chwilę cierpliwości :)

Wyniki konkursu :)

opublikowano: 2012-11-26 16:48:31

Wczoraj, czyli 25 listopada 2012 r., jury w składzie:

  • Małgorzata Karolina Piekarska - dziennikarka prasowa i telewizyjna, pisarka
  • Anna Dąbrowska - dziennikarka, redaktorka, wykładowca akademicki
  • dr hab. Michał Kuziak, prof. UW - literaturoznawca, wykładowca akademicki
po dokładnym przeanalizowaniu wszystkich prac konkursowych oraz długiej i burzliwej dyskusji postanowiło, że nagrody i wyróżnienia otrzymają:
  • Maciej Sławny za pracę o słowie "oblubienica" - czytnik książek elektronicznych
  • Barbara Kuza-Tarkowska za pracę o słowie "ineksprymable" - czytnik książek elektronicznych
  • Olga Kalinowska za pracę o słowie "fafałek" - czytnik książek elektronicznych
  • Jowita Makowska za pracę o słowie "paździury" - grę Scrabble
  • Martyna Strzelczyk za pracę o słowie "szlafmyca" - grę Scrabble
  • Ziemowit Folcik za pracę o słowie "bździągwa" - grę Scrabble
  • Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska za pracę o słowie "androny" - zestaw książek
  • Wanda Szymanowska z pracę o zwrocie "wikt i opierunek" - zestaw książek
  • Monika Rzepecka za pracę o słowie "kokota" - zestaw książek
  • Agnieszka Woch za pracę o słowie "stryj" - grę planszową
  • Monika Grom za pracę o słowie "hoży" - grę planszową
  • Bartosz Polek za pracę o słowie "cumelek" - grę planszową
Wybór, przed którym stało jury, nie był łatwy. Wszyscy uczestnicy konkursu wykazali się pomysłowością, poczuciem humoru i wrażliwością, a uratowane słowa przywoływały mnóstwo wspomnień, czasem zaskakiwały, niektóre cieszyły samym swoim brzmieniem. Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w naszej akcji :) Z autorami wyróżnionych prac skontaktujemy się mailowo w ciągu najbliższych dwóch dni.

Rozstrzygnięcie konkursu już 26 listopada :)

opublikowano: 2012-11-23 09:37:02

scrabble Bardzo dziękujemy za wszystkie konkursowe prace! Umieszczamy je sukcesywnie w zakładce uratowane słowa. Konkurs planujemy rozstrzygnąć już w najbliższy poniedziałek.

Warsztaty dla bibliotekarzy - spotkanie w Warszawie

opublikowano: 2012-11-22 16:04:58

warsztaty w Warszawie warsztaty w Warszawie warsztaty w Warszawie Dzięki kameralnej atmosferze udało się nam podyskutować, wymienić doświadczeniami i popracować warsztatowo. To było ciekawe i bardzo ożywcze. Mamy nadzieję na współpracę przy kolejnych projektach. I zapraszamy na nasz profil na Facebooku.

Warsztaty w Tłuszczu - spotkanie z bibliotekarzami

opublikowano: 2012-11-20 15:50:33

warsztaty w Tłuszczu warsztaty w Tłuszczu warsztaty w Tłuszczu warsztaty w Tłuszczu Za gościnę bardzo dziękujemy Pani Dyrektor Bogumile Boguszewskiej, a wszystkim uczestnikom zajęć jesteśmy wdzięczni za mnóstwo dobrych pomysłów, twórczą energię i za poczucie humoru. Specjalne pozdrowienia od Kota Ministra :)

Warsztaty w Łaskarzewie

opublikowano: 2012-11-16 15:32:52

warsztaty w Łaskarzewie warsztaty w Łaskarzewie warsztaty w Łaskarzewie W kameralnej atmosferze  biblioteki, która była kiedyś salą weselną, pracowało się nam wyjątkowo dobrze. Bardzo dziękujemy :)

Warsztaty w Mszczonowie

opublikowano: 2012-11-12 15:23:45

warsztaty w Mszczonowie warsztaty w Mszczonowie warsztaty w Mszczonowie Drzwi zamiast ekranu i mnóstwo kolorowych karteczek. Dziękujemy wszystkim uczestnikom i mamy nadzieję, że spotkamy się przy okazji następnego projektu.

Warsztaty w Warce

opublikowano: 2012-11-09 15:14:42

Trochę dłużej, niż planowaliśmy, ale to dlatego, że było mnóstwo spraw do przedyskutowania. Dziękujemy za współudział :) Warka warsztaty w Warce

Warsztaty w Trąbkach

opublikowano: 2012-11-07 14:59:36

Wśród mnóstwa książek, pracowało się nam świetnie. Dziękujemy za wspólnie spędzony czas i dobre pomysły :) warsztaty w Trąbkach warsztaty w Trąbkach warsztaty w Trąbkach

Warsztaty w Józefowie

opublikowano: 2012-11-06 14:35:45

Mnóstwo energii i świeżych pomysłów. Dziękujemy wszystkim uczestnikom warsztatów, które odbyły się w Józefowie. warsztaty w Józefowie    warsztaty w Józefowie    warsztaty w Józefowie    

Książki od Wydawnictwa W.A.B.

opublikowano: 2012-11-03 20:29:05

A to cała góra książek, które Wydawnictwo W.A.B. postanowiło podarować gimnazjalistom biorącym udział w naszych warsztatach. Bardzo dziękujemy :)
książki od W.A.B.

Warsztaty w Ożarowie Mazowieckim

opublikowano: 2012-10-31 17:11:57

biblioteka w Ożarowie
Dziś dotarliśmy do biblioteki w Ożarowie Mazowieckim. Uczestnikom warsztatów dziękujemy za mnóstwo dobrych pomysłów, poczucie humoru i zaangażowanie. Nie możemy się doczekać Waszych prac konkursowych. A więcej zdjęć z warsztatów na: www.facebook.com/stowarzyszenie.koncentrat

Książki od Wydawnictwa Czarna Owca

opublikowano: 2012-10-31 16:35:56

książki od czarnej owcy
Bardzo dziękujemy Wydawnictwu Czarna Owca za paczkę z książkami - znaleźliśmy w niej same bestsellery - przede wszystkim bardzo lubianą "Oksę Pollock" i "Krąg", który zaledwie kilka dni temu miał swoją premierę! Książki trafią oczywiście do gimnazjalistów biorących udział w warsztatach :) Koniecznie zaglądajcie na: www.czarnaowca.pl

Warsztaty w Tłuszczu

opublikowano: 2012-10-31 16:20:21

Dziś rano pracowaliśmy w bibliotece w Tłuszczu. Bardzo dziękujemy za ciekawą rozmowę o umizgach, kokieterii i absztyfikancie :) Żwawo przysyłajcie prace konkursowe! Więcej zdjęć znajdziecie na: http://www.facebook.com/stowarzyszenie.koncentrat
warsztaty w Tłuszczu

Książki od Wydawnictwa EGMONT

opublikowano: 2012-10-26 16:58:47

książki od egmontu
W paczce, która przyszła do nas z Wydawnictwa EGMONT, mnóstwo książek Ewy Nowak! Jeśli jeszcze nie słyszeliście o tej autorce, koniecznie zajrzyjcie na jej stronę: www.ewanowak.com. Przejrzyjcie też całą ofertę na: www.egmont.pl. Egzemplarze, które widzicie na zdjęciu, będą prezentem dla uczestników naszych warsztatów :)

Warsztaty w Pilawie

opublikowano: 2012-10-25 17:28:52

We współpracy z biblioteką w Pilawie zorganizowaliśmy pierwsze warsztaty dla gimnazjalistów. Bardzo dziękujemy wszystkim uczestnikom za trzy godziny intensywnej pracy i twórczą atmosferę. Czekamy na prace konkursowe :)
Pierwsze warsztaty w Pilawie  

Gry od Granny :)

opublikowano: 2012-10-22 20:37:50

Dzięki firmie Granna do każdej biblioteki biorącej udział w naszym projekcie trafi zestaw gier planszowych. Bardzo dziękujemy :) gry od Granny

Jak to się robi? Fotosy z planu filmowego.

opublikowano: 2012-10-11 18:44:08

W środę w studiu Vidoq kręciliśmy spot promujący "Wspólny mianownik". Za anielską cierpliwość i fachowe podejście dziękujemy całej ekipie. To nie było łatwe zadanie :) Efekty naszej wspólnej pracy będzie można obejrzeć już za kilka dni.

Startujemy!

opublikowano: 2012-10-08 22:27:03

Od dziś zaczynamy ratować słowa lubiane-zapomniane. Materiały na stronie będą się pojawiać stopniowo, więc zaglądajcie tu regularnie. I koniecznie weźcie udział w naszym konkursie.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych 2017.

OJczysty - dodaj do ulubionych